Na bankiecie, po udanej premierze filmu pt. „Pojedynek” w reżyserii Łukasza Palkowskiego, zwracał uwagę wysoki i „obszerny” celebryta otoczony kręgiem osób, które wszystkie naraz usiłowały z nim rozmawiać. Po pół godzinie ponownie zobaczyłem go otoczonego przez podwójny już wianuszek interesantów. Był to dożywotni prezydent Polskiej Akademii Filmowej Dariusz Jabłoński. Dotarło do mnie, że filmowe Orły z „tego kraju” nadlatują, i faktycznie w poniedziałek 9 marca wylądowały w Teatrze Polskim w Warszawie.
Ceremonię poprzedziły wywiady na czerwonej wykładzinie. W zeszłym roku mocno skrytykowałem na łamach „Do Rzeczy” prowadzącego wywiady. Tym razem muszę przyznać, że rozmowy prowadziła sprawna i dowcipna para dziennikarzy. Oczywiście goście byli dobrani pod przewidywane nagrody, a pytania i odpowiedzi były poprawne politycznie. Krystyna Janda otrzymała Orła za „dorobek życia”. Skarżyła się na wizji, że teraz nie ma już „moralnego niepokoju”, a należałoby „zająć się problemami polskiej inteligencji”. Andrzej Wajda na pewno dzisiaj nakręciłby „czwartego człowieka” i film byłby – cytat – „o czymś paskudnym”. Był człowiek z marmuru, z żelaza, z dykty, przepraszam „z nadziei”. A ten czwarty człowiek?
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
