KE wstrzymuje KPO. "Do Rzeczy" ostrzegało od początku, że tak się stanie

KE wstrzymuje KPO. "Do Rzeczy" ostrzegało od początku, że tak się stanie

Dodano: 79
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjne / Źródło: PAP / Darek Delmanowicz
Polska może nie otrzymać środków z funduszu przeznaczonego na odbudowę gospodarek po pandemii koronawirusa. Red. nacz. "Do Rzeczy" Paweł Lisicki od dawna przestrzegał przed takim scenariuszem.

Przypomnijmy, że Fundusz Odbudowy(Next Generation EU) ma na celu odbudowę gospodarek UE po pandemii koronawirusa. Największą częścią Funduszu jest Instrument na rzecz Odbudowy i Zwiększania Odporności (RRF – Recovery and Resilience Facility). W ramach tego pakietu Polska ma otrzymać w sumie 58,1 mld euro – prawie 23,9 mld euro w formie dotacji oraz 34,2 mld euro w pożyczkach.

Dzisiaj jednak Business Insider Polska, za agencją Reuters, przytoczył słowa Paolo Gentiloniego, komisarza UE ds. gospodarki, który stwierdził, że środki dla Warszawy mają zostać zamrożone. Wszystko z powodu obaw KE związanych z praworządnością. – Kwestionowanie prymatu prawa unijnego nad krajowym blokuje wypłatę 57 mld euro z funduszu odbudowy – stwierdził Gentolini podczas posiedzenia Komisji Ekonomiczno-Budżetowej Parlamentu Europejskiego.

Redakcja "Do Rzeczy" od miesięcy ostrzegała, że kurs, jaki partia rządząca obrała względem Funduszu Odbudowy oraz Brukseli, jest wysoce ryzykowny dla polskiej suwerenności.

"Do Rzeczy" ostrzegało od początku

Już w grudniu zeszłego roku, gdy rząd chwalił się ustaleniami brukselskiego szczytu, red. Lisicki nie krył sceptycyzmu. – W dyskusji, czy jest to wielki sukces czy katastrofalna porażka, skłaniałbym się ku tezie, że mimo wszystko, to była porażka. Podstawowy cel, jaki postawiła sobie Polska, polegał na tym, żeby nie zgodzić się na przyjęty podczas tego szczytu mechanizm "pieniądze za praworządność" – mówił w grudniu Paweł Lisicki podczas rozmowy z Radiem Wnet.

Redaktor naczelny "Do Rzeczy" określił przyjęty mechanizm jako "skrajnie niebezpieczny" i podkreślił, że w dłuższej perspektywie może on prowadzić do ograniczenia suwerenności Polski.

Również na początku maja gdy PiS (przy wsparciu Lewicy) pracował nad przyjęciem wynegocjowanej w Brukseli umowy Paweł Lisicki wskazywał na zagrożenia dla polskiej suwerenności. "Przyjmując Fundusz Odbudowy Unii, Polska zgadza się na to, że nasze państwo będzie gwarantem długów zaciągniętych przez całą Unię. Nie jest to niczym innym jak właśnie wprowadzanym tylnymi drzwiami systemem europejskiego państwa federalnego" – podkreślał naczelny "Do Rzeczy" w artykule "Kto kogo ograł".

Redaktor pisał wówczas, że przyjęcie zasady "pieniądze za praworządność" przy braku klarownej definicji pojęć, będzie prowadziło do sytuacji, w której to brukselscy urzędnicy będą arbitralnie decydować, czym jest "praworządność". To z kolei "otwiera drogę do szybkiej rewolucji kulturowej".

"Gdzie tu logika?"

Ledwie kilka tygodni temu na początku sierpnia Paweł Lisicki podkreślał, że sytuacja robi się coraz bardziej niepokojąca i nie można wykluczyć, że Unia zablokuje środki dla Warszawy.

Redaktor wskazywał, że rząd rozpoczął wielką kampanię, chwaląc się wynegocjowanymi pieniędzmi, zanim otrzymał gwarancję, że te środki faktycznie zostaną przetransferowane do Polski.

"Jak, u licha, pytam, ktoś mógł wpaść na pomysł uruchomienia tej kampanii z a n i m Komisja Europejska zaakceptowała polski Krajowy Plan Odbudowy? Dlaczego nikt nie pomyślał, że ogłaszając wszem wobec, że Polska dostanie ową mityczną nieco sumę, od razu osłabia i pogarsza swoją pozycję w relacjach z Brukselą? No bo co będzie, jeśli – jak wszystko na to wskazuje – Unia z akceptacją polskiego planu, a więc i z funduszami, będzie zwlekała? Im dłużej to trwa, tym polski rząd jest w trudniejszej sytuacji: przecież publicznie ogłosił, że pieniądze są, więc jak będzie tłumaczył, że ich nie ma? Niektórzy, nieco cynicznie, przyznaję, mówili, że skuteczny polityk bierze i nie kwituje. Mam wrażenie, że w relacjach z Unią polskie władze zachowały się odwrotnie: pokwitowały (ogłaszając publicznie przyznanie pieniędzy), ale nie wzięły (bo Komisja rozpatruje polski plan). Gdzie tu logika?" – pisał naczelny "Do Rzeczy" w tekście "Kiedy władza traci słuch".

Czytaj też:
Bosak: Konfederacja ostrzegała przed poparciem zaciągania długu przez UE
Czytaj też:
Tusk komentuje unijną decyzję. Wskazał winnego wstrzymania wypłaty pieniędzy dla Polski

Źródło: DoRzeczy.pl
 79
Czytaj także