Kowalski: Chcą nas oswajać z niemieckimi pomysłami

Kowalski: Chcą nas oswajać z niemieckimi pomysłami

Dodano: 
Sekretarz stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi Janusz Kowalski
Sekretarz stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi Janusz Kowalski Źródło:PAP / Wojtek Jargiło
Nawet takie słowa o ministerstwie, wypuszczane pół żartem, pół serio są pewnego rodzaju balonikami próbnymi puszczanymi przez Mniejszość Niemiecką – mówi poseł Suwerennej Polski Janusz Kowalski w rozmowie z portalem DoRzeczy.pl.

DoRzeczy.pl: Lider Związku Niemieckich Stowarzyszeń w Polsce wskazuje, że pomysł utworzenia ministerstwa ds. wielokulturowości to dobra inicjatywa, którą powinien rozważyć polski rząd. Jak pan, jako poseł z Opolszczyzny, gdzie miałoby powstać takie ministerstwo, komentuje tę słowa?

Janusz Kowalski: Rząd powinien zająć się dyskryminacją Polaków w Niemczech. Od kilkudziesięciu lat Polacy są pozbawieni możliwości nauki języka ojczystego. Postawa Mniejszości Niemieckiej w Polsce, która w żaden sposób nie chce poprzeć polskich starań, aby ten sam standard mniejszości narodowych obowiązywał w obu krajach jest znamienna. Każdy przedstawiciel Mniejszości Niemieckiej w Polsce jest obciążony tym brakiem działania. Oczywiście w Polsce realizowane są niemieckie interesy i polityka. Jej próbą jest chęć przyjęcia ustawy o języku śląskim. Spójrzmy, że w wyborach samorządowych Mniejszość Niemiecka zmieniła nazwę na "Śląskich Samorządowców". Za tym mają wpłynąć gigantyczne pieniądze do organizacji pozarządowych, które będą pod płaszczykiem wielokulturowości grały na osłabienie unitarności polskiego państwa. Niemcy mają jeden cel: osłabić unitarność polskiego państwa i starać się wkładać w polskie szprychy kije osłabiające polskiego ducha narodowego. Nawet takie słowa o ministerstwie, wypuszczane pół żartem pół serio, są pewnego rodzaju balonikami próbnymi puszczanymi przez Mniejszość Niemiecką.

W jakim celu?

Oswojenia opinii publicznej z niemieckimi pomysłami, które są sprzeczne z polską racją stanu. Hańbą polskiego rządu jest to, że na start osłabił sytuację Polaków w Niemczech. Przywrócił większą liczbę nauczania języka niemieckiego w Polsce. My to finansujemy, a prawie 900 tys. obywateli polskiego pochodzenia mieszkających w Niemczech pozbawionych jest takiej możliwości. Niemcy są dziś największym przykładem dyskryminacji mniejszości, a polski rząd temu przyklaskuje.

Czy przypadkiem jest nominacja byłego posła Mniejszości Niemieckiej Ryszarda Galli na doradcę marszałka Sejmu ds. mniejszości i etnicznych?

To jest symboliczny ruch. On pokazuje, że proniemiecki kierunek koalicji rządowej jest faktem. Polskie serca krwawią w takich chwilach, gdy widzimy, że rząd nie jest zdolny do walki o interesy narodowe.

Czytaj też:
Ochrona dla Morawieckiego? "Ponownie przeanalizujemy stopień zagrożenia"
Czytaj też:
PiS składa w Sejmie projekt uchwały. Błaszczak: Forma przeprosin

Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także