Mysior: Cenzura w sieci ciągle ma miejsce

Mysior: Cenzura w sieci ciągle ma miejsce

Dodano: 
Dawid Mysior
Dawid Mysior Źródło: YouTube
Twórcy konserwatywni, prawicowi, zdroworozsądkowi, czy też po prostu kwestionujący "jedynie słuszną" narrację, nie mogą lub mają utrudnione zarabianie na swojej pracy – mówi publicysta Dawid Mysior w rozmowie z portalem DoRzeczy.pl.

DoRzeczy.pl: Poinformował pan, że pana kanał w serwisie YouTube SPRAWKI by Dawid Mysior został zawieszony na tydzień. Powodem ma być "nawoływanie do mowy nienawiści". Jak to dokładnie wygląda z pana perspektywy?

Dawid Mysior: Filmy na moim kanale zwykle są zdemonetyzowane z przyczyn dla mnie nieuchwytnych. Jednak tygodniowy zakaz publikacji jest czymś nowym. Oficjalnie jest on konsekwencją publikacji filmu o imigrantach w Europie i w Polsce. Być może jednak zasłużyłem sobie na to całokształtem działalności. Swoją drogą, gdyby konsekwencje tej „kary” nie były dla nas i ludzi o podobnych poglądach tak dojmujące, byłoby to dość śmieszne. Niewielki zespół nadaje do niewielkiego (stosunkowo) grona słuchaczy i na każdym kroku niemal napotyka utrudnienia. Ktoś naprawdę musi nie chcieć, żeby ludzie mieli dostęp do takich treści.

Czy można uznać działania serwisu za cenzurę?

Oczywiście. Już bardzo silnym działaniem cenzurującym jest demonetyzacja materiałów. W pewnym uproszczeniu powiedzieć można, że twórcy prezentujący treści lewicowe i progresywne są „nagradzani” możliwością zarabiania, co umożliwia traktowanie publicystyki na YouTube jako stałe zajęcie. Twórcy konserwatywni, prawicowi, zdroworozsądkowi czy też po prostu kwestionujący „jedynie słuszną” narrację, nie mogą lub mają utrudnione zarabianie na swojej pracy, co siłą rzeczy ogranicza wolumen takich treści w przestrzeni internetowej.

Jakie są pana plany w obecnej chwili w związku z zawieszeniem kanału? Czy będzie pan nadawał w innym miejscu?

Z powodu pewnej ciągłości poruszanych tematów, tym razem zrobimy przerwę w nadawaniu, ponieważ nasze zasięgi poza YouTube są na ten moment znacznie mniejsze, a co za tym idzie spora część słuchaczy przegapiłaby kolejne elementy naszego cyklu. Tym razem jednak od razu zaczniemy przygotowania na wypadek kolejnej takiej sytuacji. Tymczasem, będziemy dalej robić swoje! Jeżeli, zgodnie z wolą Pana Boga, nasze treści mają mieć swoje miejsce w przestrzeni internetowej, to takie miejsce się znajdzie.

Czytaj też:
Jak radzi sobie nowa telewizja? Wyniki mówią same za siebie
Czytaj też:
Zandberg kpi z "wielkiej zapowiedzi" Tuska: Mają rozmach

Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także