Nowy minister obrony Ukrainy zastał armię w opłakanym stanie. Otwarcie to zresztą przyznał. Przemawiając przed deputowanymi Rady Najwyższej, Mychajło Fedorow oświadczył, że resort trafił w jego ręce z deficytem budżetowym w wysokości 300 mld hrywien (prawie 25 mln zł). Problemem są nie tylko pieniądze, lecz także ludzie. Dwa miliony Ukraińców są poszukiwane listem gończym w związku z uchylaniem się przed obowiązkiem służby wojskowej, a 200 tys. samowolnie porzuciło jednostki.
Problemy finansowe Ministerstwa Obrony nie mogą dziwić, biorąc pod uwagę niekończący się łańcuch afer korupcyjnych w resorcie. Z powodu podejrzanie przepłaconych kontraktów na żywność czy broń dla armii stanowiska tracili kolejni wysoko postawieni urzędnicy. W tym nawet sam minister Ołeksij Reznikow. Po jego odejściu posadę przez niecałe pół roku zajmował były premier Denys Szmyhal. 35-letni Mychajło Fedorow, zanim objął MO, zdążył już być premierem i ministrem cyfryzacji. Uważany jest za bardzo sprawnego urzędnika. Ukończył Yale School of Management. Jego zasługą jest skuteczne przeniesienie większości usług urzędowych do Internetu.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.

