W czwartek w Waszyngtonie odbyło się pierwsze posiedzenie Rady Pokoju. Polskę, w charakterze obserwatora, reprezentował szef Biura Polityki Międzynarodowej Kancelarii Prezydenta Marcin Przydacz. Prezydent Donald Trump, który zainicjował powstanie Rady przekazał, że podczas pierwszego spotkania udało się zebrać 7 mld dolarów na pakiet humanitarny dla rozwiązania konfliktu w Gazie.
Minister Przydacz zabrał głos po obradach. Poinformował, że dyskusja dotyczyła przede wszystkim kwestii pokoju na Bliskim Wschodzie – tego, co zrobić z Gazą na przyszłość. – W jaki sposób reagować na potencjalne pojawiające się zarzewia konfliktu. Stąd też liczna obecność państw arabskich, co nie powinno nikogo dziwić – powiedział podczas konferencji prasowej. Mówił też, że "strona rządowa prezentuje emocjonalny antyamerykanizm".
– Trudno się z tym zgodzić, no bo papież Leon jest Amerykaninem, a nie wysłał nikogo. A chyba nie jest antyamerykański. I większość poważnych krajów europejskich też nie wysłała przedstawicieli – odpowiedział na te słowa Radosław Sikorski na antenie Polsat News.
"Dobrze się stało"
Minister spraw zagranicznych nie skrytykował jednak decyzji prezydenta Karola Nawrockiego o tym, aby wysłać na posiedzenie swojego przedstawiciela. – Ja uważam, że dobrze się stało, że Polska jest, że mieliśmy obserwatora. Natomiast nie podpisała statutu z oczywistych względów i też nie deklaruje ani pieniędzy, ani sił pokojowych – mówił wicepremier, odnosząc się do pomysłu Donalda Trumpa na temat zaprowadzenia pokoju w Strefie Gazy.
Szef MSZ odniósł się do słów amerykańskiego prezydenta, który mówił o finansowaniu odbudowy Strefy Gazy i operacji pokojowej. – My mamy bogatą tradycję brania udziału w operacjach pokojowych także na Bliskim Wschodzie. Kiedyś byliśmy na Wzgórzach Golan przez parę dekad. Do dzisiaj jesteśmy w Libanie. Ale mamy taką sytuację, że wojna u granic, więc w tych operacjach nie będziemy brali udziału i pieniędzy na odbudowę Gazy też nie przeznaczymy – zapewnił wicepremier.
Czytaj też:
Przydacz po Radzie Pokoju. "Prezydent uznał, że możemy potrzebować wsparcia"Czytaj też:
Zastanawiający wpis Sikorskiego. Cenckiewicz: Dziękuję!
