W obozie Donalda Tuska narasta nerwowość po tym, jak prezydent Karol Nawrocki zaproponował alternatywną koncepcję dofinansowania bezpieczeństwa państwa wobec objętego mechanizmem warunkowości kredytu z Unii Europejskiej w ramach programu SAFE. Środki zamiast z zagranicznych pożyczek miałyby pochodzić m.in. z zysków Narodowego Banku Polskiego.
Jak poinformował prezydent podczas wspólnej konferencji prasowej z prezesem NBP, projekt miałby przyjąć formę polskiego "SAFE zero procent".
Były kandydat na prezydenta i wiceprzewodniczący Koalicji Obywatelskiej zdecydowanie opowiada się za kredytem z Unii Europejskiej. Jego zdaniem SAFE unijny ma szereg zalet.
Trzaskowski: Nie kupuję opowieści o "alternatywie"
"W tak niepewnych czasach zdrowy rozsądek mówi jedno: wzmacniamy polski przemysł zbrojeniowy, a to, czego nie jesteśmy w stanie szybko wyprodukować sami, kupujemy w Europie i Ameryce. Dokładnie tak buduje się realną siłę odstraszania"
Zdaniem Trzaskowskiego SAFE pozwala Polsce: "inwestować przede wszystkim u nas, a na początku trwania programu WYŁĄCZNIE w nasz przemysł obronny; w polskie zakłady, technologie, łańcuchy dostaw, miejsca pracy; wspólnie z Europą budować zdolności obronne, bo silna UE to wprost wzmocnienie Polski i całego sojuszu; (notabene, do tego przecież namawiał nas Europejczyków prezydent Donald Trump), czasem kupować razem (np. z Francuzami czy Szwedami) sprzęt, którego nie produkujemy – a jednocześnie sprzedawać i produkować dla innych sojuszników w Polsce. To działa w obie strony".
Polityk dodaje, że dobre relacje z USA są kluczowe, ale uzależnienie bezpieczeństwa wyłącznie od jednego sojusznika jest po prostu nierozsądne. "Zwłaszcza wtedy, gdy widzimy, że amerykańska uwaga i zasoby mogą być zaangażowane w operacje poza sojuszem. Europa musi mieć realną siłę – z naszym udziałem i z naszą wiodącą rolą" – kontynuuje swój wpis na platformie X.
"Dlatego nie kupuję opowieści o «alternatywie», która polega na sięganiu po żelazne rezerwy. W trudnych czasach odpowiedzialny gospodarz chroni stabilność waluty i oszczędności, a nie wyprzedaje zabezpieczenia «na czarną godzinę». Zwłaszcza gdy są dostępne instrumenty długoterminowego finansowania na przewidywalnych warunkach. To jest zbyt poważna sprawa, żeby robić z niej ideologiczną awanturę. SAFE to inwestycja w polską siłę, europejską zdolność odstraszania i w konkretne gwarancje bezpieczeństwa" – uważa prezydent Warszawy.
SAFE – astronomiczny kredyt z UE w euro
Przypomnijmy – SAFE to unijny mechanizm zadłużenia celem finansowania inwestycji militarnych. Chętne państwa UE mogą zaciągnąć pożyczki za pośrednictwem UE. Program jest objęty mechanizmem warunkowości wypłat, podobnie jak przy KPO. Ostateczne decyzje należą do Komisji Europejskiej. Lista projektów, jakie mają być zrealizowane w Polsce na razie nie jest jawna.
Większość sejmowa w ekspresowym tempie przyjęła w tym zakresie ustawę techniczną dot. unijnego SAFE. Ponieważ wzięcie pożyczki z Brukseli oznaczać będzie "znaczące obciążenie państwa pod względem finansowym", to zgodnie z art. 89 Konstytucji RP nie może być to dokonane bez zgody ustawowej i podpisu prezydenta RP.
Sobkowiak-Czarnecka: Jak firma produkuje w Polsce, to kwalifikujemy jako polską
W pierwotnych przekazach medialnych przedstawiciele rządu podkreślali, że ponad 80 proc., środków z Unii Europejskiej – początkowo pomijano, że to kredyt – "zostanie wydana w polskim przemyśle zbrojeniowym". Jednak dopytana dokładnie przez dziennikarkę pełnomocnik ds. SAFE Magdalena Sobkowiak-Czarnecka doprecyzowała i okazało się, że nie musi to być w 100 proc. polski kapitał i jeśli firma produkuje na terytorium Polski, to będzie traktowana jako polska. Opozycja twierdzi, że w istocie program jest zaplanowany tak, by zarobiły na nim wielkie koncerny zbrojeniowe z zachodniej Europy.
Czytaj też:
"Szach-mat". Popłoch w szeregach koalicji rządzącej?Czytaj też:
"Agresywne kretynizmy". Sikorski uderza w Jakiego za krytykę SAFECzytaj też:
Narasta spór wokół SAFE. "Tusk musiał dostać ultimatum z Komisji Europejskiej"
