Europoseł PSL Krzysztof Hetman ujawnił, że jako sąsiad Przemysława Czarnka wie, że ten ma na swoim dachu panele fotowoltaiczne. Miał je założyć, gdy w Polsce rządziło PiS. O doniesienia na swój temat Czarnek pytany był w poniedziałek na antenie Radia Zet. Polityk PiS zapowiedział likwidację paneli. – I tak codziennie myślę o tym, czy na tym dachu mi się ta fotowoltaika nie zapali, co się stanie, jak to się zepsuje. Będę demontował te panele z dachu w pewnej perspektywie, dlatego że one w ogóle nie byłyby potrzebne, gdyby energia bazowała na tym, co mamy – powiedział kandydat na premiera.
Arłukowicz: Z czyjego domu Czarnek będzie zdejmował fotowoltaikę?
Do działalności Przemysław Czarnka odniósł się we wtorek na antenie RMF24 europoseł KO Bartosz Arłukowicz.
– Na początek chciałbym, żeby pan minister Czarnek wyjaśnił swoją rolę w przyznawaniu dotacji (...) na wille. Chciałbym, żeby wskazał, ile willi przekazał, jakim stowarzyszeniom i fundacjom i jak to zostało rozliczone – powiedział deputowany do PE. – Chciałbym, żeby odpowiedział, czy prawdą jest, że przekazywał specjalne dotacje dla KUL-u (...). Czy prawdą jest, że dotował uczelnię, której szefował mecenas Lewandowski. Te wszystkie pytania muszą paść – dodał.
Polityk odniósł się również do sprawy fotowoltaiki. – Przemysław Czarnek zapowiedział, że będzie zdejmował fotowoltaikę ze swojego domu. Chciałbym zapytać, z czyjego domu, bo – jak sprawdziłem – na dzisiaj jest człowiekiem bezdomnym – zauważył, odnosząc się do oświadczenia majątkowego byłego ministra edukacji i nauki.
Rywalizacja w PiS. "Chłopaki walczą ze sobą jak buldogi"
Bartosz Arłukowicz zwrócił uwagę na rywalizację, jaka ma trwać w PiS o schedę po Jarosławie Kaczyńskim. – On szukał wyjścia z sytuacji, w której chłopaki walczą ze sobą jak buldogi i zagryzają się nawzajem – zauważył.
Jednocześnie europoseł KO bronił przywództwa Donalda Tuska w jego ugrupowaniu. – Jeżeli mamy lidera, który się nie boi stanąć do walki wewnątrzpartyjnej, nie boi się stanąć do walki zewnętrznej, i nie boi się zostać premierem, to musi nazywać się Tusk. Bo Kaczyński tego wszystkiego się po prostu boi – stwierdził.
Polityk zapewniał, że wewnątrz Koalicji Obywatelskiej toczą się dyskusje, choć nie zawsze są widoczne publicznie. – To, że głosy nie dochodzą, to bardzo dobrze, bo dyskusja ma się toczyć wewnątrz partii – tłumaczył.
Czytaj też:
"OZE-sroze". Bocheński broni CzarnkaCzytaj też:
"Nie ma obecnie większej sprawy". Morawiecki bez ogródek
