We wtorek odbyło się spotkanie w sprawie propozycji „polskiego SAFE 0 proc”., która ma być alternatywą dla unijnego programu SAFE. W rozmowach wzięli udział: prezydent Karol Nawrocki, prezes NBP Adam Glapiński oraz premier Donald Tusk wraz z szefem MON Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem oraz ministrem finansów i gospodarki Andrzejem Domańskim.
Po spotkaniu Donald Tusk ocenił, że „propozycja szefa NBP Adama Glapińskiego to »SAFE zero złotych«”.
"Polski SAFE 0 proc."
Andrzej Śliwka, poseł PiS, członek sejmowej Komisji Obrony Narodowej, komentując z rozmowie z DoRzeczy.pl słowa Donalda Tuska, ocenił, że „to jest zero zrozumienia w wykonaniu Donalda Tuska albo całkowita premedytacja w tym, żeby nie wykorzystać środków, które możemy mieć bez zaciągnięcia długoletniej pożyczki z warunkowością”.
– Pan prezydent Karol Nawrocki znalazł doskonałe rozwiązanie – możliwość skorzystania z dostępnego mechanizmu, który jest zgodny z przepisami prawa i który umożliwia podejmowanie absolutnie suwerennych decyzji związanych z zakupem uzbrojenia – mówił.
Andrzej Śliwka ocenił, że „to, iż możemy wykorzystać środki z rezerwy rewaluacyjnej, czyli różnicy między zakupem złota a sprzedażą złota, uważam za bardzo mądry i bezpieczny ruch”.
– Zanim prezesem NBP został Adam Glapiński, mieliśmy 100 ton złota, dziś jest ich 550. Uncja w momencie zakupu było mniej więcej na poziomie 1800 dolarów, a teraz jest to grubo ponad 5000 dolarów. Można by powiedzieć, że po to inwestujemy w złoto, żeby zabezpieczyć interes Rzeczypospolitej Polskiej, ale także po to, aby korzystać z dobrych decyzji inwestycyjnych NBP – powiedział.
Podkreślił, że bardzo się cieszy, że nie tylko pan prezydent, nie tylko pan minister Paweł Szefernaker, który odgrywał bardzo ważną rolę, ale także Biuro Bezpieczeństwa Narodowego z prof. Cenckiewiczem, prezentują ten pogląd, ale również ekonomiści zbliżeni do obecnej ekipy rządzącej, jak prof. Kołodko czy prof. Belka.
– W moim przekonaniu rozwiązanie pana prezydenta niweluje wszystkie wady projektu europożyczki. Po pierwsze – nie bierzemy pożyczki, nie zaciągamy zobowiązania, konsumujemy nasze środki. Po drugie – nie ma bata warunkowości. Po trzecie – nie ma ryzyka związanego z tym, że jesteśmy ograniczeni, jeżeli chodzi o zakup uzbrojenia. Po czwarte – co może dla polityków koalicji rządzącej wydawać się dziwne, ale jednak kluczowe w tym zakresie, to znaczy, nie będzie to kolejny element przenoszenia kompetencji do Brukseli, bo za taki uważam instrument SAFE – wyjaśnił Andrzej Śliwka.
Instrument SAFE. Jaki jest jego prawdziwy koszt?
Poseł PiS ocenił, że „polski SAFE 0 proc”. daje realne rozwiązania i umożliwia generałom pełne spektrum zakupów, ale też daje podejmować decyzje w sposób suwerenny, co w tym zakresie jest kluczowe.
– W przypadku europożyczki nie wiemy, jaki jest jej koszt. Pan minister Andrzej Domański wylicza, że to będzie 36 mld zł w perspektywie do 2070 roku, ale kiedy poprosiłem pana ministra Domańskiego o szczegóły analizy i wyliczenia, nic mi z tego nie przedstawił, bo tego nie ma, a pracownicy Ministerstwa Finansów powiedzieli, że tak „na brudno” sobie policzyli. Podejmowanie decyzji w oparciu, że sobie ktoś coś na brudno policzył, uważam za dużą nieodpowiedzialność – tłumaczył.
Andrzej Śliwka zwrócił uwagę, że bez zgody sejmowej Komisji Obrony Narodowej, bez zgody senackiej Komisji Obrony Narodowej, bez zgody Zwierzchnika Sił Zbrojnych, wniosek o SAFE został wysłany.
– Poza tym lista zadań, co jest istotne, została wskazana przed przyjęciem programu rozwoju sił zbrojnych. Uważam, że to jest patologiczne działanie ze strony rządzących, ponieważ zachowali się dokładnie odwrotnie niż zapowiadali – dodał.
Poseł PiS zwrócił uwagę na jeszcze jeden wątek – część środków będziemy przekazywali Ukrainie.
– Nie będziemy robili biznesu z Ukrainą, Ukraina nie będzie kupowała od nas wyprodukowanego sprzętu, jak to było za rządów PiS, kiedy PGZ sprzedał Ukrainie Kraby za 3 mld zł. Nie zgodziliśmy się na dawanie sprzętu, tylko jasno powiedzieliśmy, że to ma być sprzedaż. A teraz znów będziemy coś przekazywali. Nie wiemy co, nie wiemy gdzie, nie wiemy ile, nie wiemy komu. Złożyliśmy poprawkę do ustawy, żeby przynajmniej była na to zgoda prezydenta. Niestety, została odrzucona przez rządzących – wyjaśnił.
Środki z SAFE zostaną zablokowane po zmianie władzy?
Andrzej Śliwka pytany zaś o to, jak wysoko ocenia ryzyko, że po zmianie władzy środki z SAFE zostaną zablokowane, odpowiedział, iż uważa, że będą one instrumentalnie wykorzystywane politycznie.
– Nie mam żadnych co do tego wątpliwości, bo widziałem zachowanie pana Sikorskiego, pana Serafina, a także pani Sobkowiak-Czarneckiej. Oni kłamią, mówiąc o tym, że nie ma warunkowości. Oczywiście, że jest i znalazła się w rozporządzeniu 2020/2092, które szczegółowo to reguluje – dodał.
Czytaj też:
Glapiński: Musimy mieć silną armię w ciągu 3 latCzytaj też:
Czarnek ostrzega Tuska ws. "planu B": Staną przed sądem
