Iran oświadczył, że świat powinien być przygotowany na wzrost cen ropy do 200 dolarów za baryłkę. – Cena ropy zależy od regionalnego bezpieczeństwa, które zdestabilizowaliście – powiedział w środę rzecznik Kwatery Głównej irańskiej armii Ebrahim Zolfakari. – Nie pozwolimy, aby nawet jeden litr ropy trafił do Stanów Zjednoczonych, Izraela i ich partnerów. Każdy statek lub tankowiec zmierzający do nich będzie legalnym celem – zadeklarował Zolfakari. Według ONZ Kwatera Główna to podmiot podległy Korpusowi Strażników Rewolucji Islamskiej, koordynujący kluczowe operacje wojskowe Iranu.
W środę po raz kolejny Iran ostrzelał Izrael i cele na Bliskim Wschodzie, pokazując, że nadal jest w stanie stawić opór, pomimo tego, co Pentagon określił jako najintensywniejsze jak dotąd ataki amerykańsko-izraelskie – donosi Reuters.
Ceny ropy, które gwałtownie wzrosły na początku tego tygodnia, teraz spadły, a rynki akcji odbiły. Inwestorzy obstawiają na razie, że prezydent USA Donald Trump znajdzie szybki sposób na zakończenie wojny, którą rozpoczął u boku Izraela prawie dwa tygodnie temu.
Trump twierdzi, że może zakończyć wojnę w każdej chwili
Trump, który wielokrotnie próbował uspokajać w ostatnich dniach rynki, zapowiedział, że akcja wkrótce się zakończy. W wywiadzie telefonicznym dla serwisu Axios prezydent USA stwierdził że w Iranie "praktycznie nie ma już nic", co można by obrać za cel. – Trochę tego i owego... Kiedy tylko będę chciał, żeby to się skończyło, to się skończy – powiedział Trump podczas krótkiego wywiadu.
Jak dotąd jednak brakuje oznak spadku napięcia. Nie ma też sygnałów, że statki mogą bezpiecznie przepływać przez Cieśninę Ormuz, gdzie zablokowana została jedna piąta światowych zasobów ropy naftowej. Reuters zwraca uwagę, że to najgorsze zakłócenie dostaw surowca od czasu kryzysów naftowych w latach 70. XX wieku.
Czytaj też:
Wojna z Iranem. Polacy jednoznaczni w ocenieCzytaj też:
Nie tylko Orlen. Kolejne sieci paliwowe uruchamiają specjalne promocje
