We wtorek kandydat PiS na premiera Przemysław Czarnek spotkał się w Szkole Podstawowej nr 2 w Staszowie z wyborcami. Polityk ostro atakował rząd Donalda Tuska, nie szczędząc mocnych słów.
Czarnek alarmuje: Dług publiczny rośnie
Były minister edukacji narodowej szczególnie mocno krytykował koalicję 15 października za potężne zadłużenie państwa. Jak stwierdził, przez trzy lata swoich rządów Donald Tusk zadłuży Polskę na, prawdopodobnie, 1 bilion złotych. Z kolei, według nieoficjalnych informacji, deficyt budżetowy w tym roku to już ponad 80 mld złotych. Czarnek pytał rządzących, jak to możliwe, skoro polska gospodarka od lat notuje całkiem spory wzrost.
– Jest rzecz, która jest do natychmiastowego wyjaśnienia przez Tuska, przez towarzysza Czarzastego i całe to dziadostwo, które rządzi Polską: jak to jest, mamy przecież wzrost gospodarczy, prawda? Jak jest wzrost gospodarczy, to rosną również wpływy do budżetu państwa, prawda? Mamy drożyznę niebywałą [...] jak mamy wzrost PKB, ceny rosną w górę nieprawdopodobnie, drożyzna z VAT-u niesamowita, to wpływy z VAT-u powinny rosnąć – pytał były szef MEN.
– Informacja z komisji finansów publicznych:, otóż w miesiącu lutym wpływy z podatku VAT zmniejszyły się w stosunku do tego, co powinno być, co było zakładane, o 25 procent. Średnio miesięcznie do polskiego budżetu wedle budżetu uchwalonego przecież powinno wpływać 26-27 miliardów złotych z samego VAT-u. Wiecie ile wpłynęło w lutym? Poniżej 20 miliardów – mówił dalej Czarnek.
Polityk PiS pytał, jak to jest możliwe, że "ceny rosną, PKB na wzroście, powinno być więcej pieniędzy, a znów jest mniej. Przypadek? Nie sądzę".
– Tak zawsze jest za Tuska. Zawsze za Tuska jest tak, że pieniądze do budżetu nie wpływają. To gdzie są te pieniądze, Tusku? Gdzie są pieniądze Polaków? – pytał.
Czytaj też:
"Obserwuję liczby z przerażeniem". Były minister: Dramatyczny stan finansówCzytaj też:
"Ludzie płaczą i płacą". Tak Orlen zarabia na konflikcie na Bliskim Wschodzie
