W marcu węgierskie służby poinformowały, że pod zarzutem prania brudnych pieniędzy zatrzymały siedmiu obywateli Ukrainy, w tym byłego generała ukraińskich służb specjalnych. Zatrzymano także dwa opancerzone pojazdy do transportu gotówki, które przewoziły łącznie 40 mln dolarów, 35 mln euro i 9 kg złota z Austrii na Ukrainę. Według komunikatu węgierskich służb tylko w tym roku przez terytorium Węgier przetransportowano na Ukrainę ponad 900 mln dolarów, 420 mln euro i 146 kg złota.
Minister spraw zagranicznych Ukrainy zapewniał, że Kijów "pociągnie do odpowiedzialności wszystkich zamieszanych – nie tylko za kradzież pieniędzy, ale przede wszystkim za okrutne traktowanie siedmiu obywateli Ukrainy”.
Węgry zawracają zatrzymany konwój
W środę prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski przekazał, że władze w Budapeszcie zwróciły Kijowowi zatrzymany w marcu transport. Polityk określił tę decyzję jako "ważny krok w relacjach z Węgrami".
"Jestem wdzięczny Węgrom za konstruktywne podejście i cywilizowany krok. Dziękuję wszystkim członkom ukraińskiego zespołu, którzy walczyli o sprawiedliwą decyzję i bronili interesów naszego państwa i naszego narodu" – napisał Zełenski na swoim koncie na platformie X.
Ukraiński prezydent podkreślił, że to ważny krok w stosunkach z Węgrami.
Zmiana polityki
Przypomnijmy, że jeszcze kilka tygodni temu władze w Budapeszcie zarzekały się, że pieniądze i złoto nie zostaną zwrócone Ukrainie. Ówczesny minister transportu wskazywał, że transport gotówki nie został zatrzymany przypadkowo. To odpowiedź na rzekome zablokowanie przez Ukrainę dostaw ropy naftowej przez rurociąg "Przyjaźń".
Pod koniec kwietnia Wołodymyr Zełenski poinformował we wpisie na platformie X, że "zgodnie z uzgodnieniami z Unią Europejską, Ukraina zakończyła prace naprawcze na odcinku rurociągu naftowego »Przyjaźń«, uszkodzonym w wyniku rosyjskiego ataku. Rurociąg może wznowić działanie".
W czwartek 23 kwietnia Słowacja i Węgry potwierdziły, że surowiec ponownie zaczął płynąć rurociągiem.
Czytaj też:
Rosjanie mają problem. Pierwsza taka sytuacja od 2023 rokuCzytaj też:
Zełenski o zawieszeniu broni. Wskazał inny termin niż Putin
