"Ta najświętsza noc". Teologia Bożego Narodzenia w tekstach Mszy Trydenckiej

"Ta najświętsza noc". Teologia Bożego Narodzenia w tekstach Mszy Trydenckiej

Dodano: 5
Bożonarodzeniowa tradycyjna Msza Święta, zdjęcie ilustracyjne
Bożonarodzeniowa tradycyjna Msza Święta, zdjęcie ilustracyjne / Źródło: Twitter / NWI Latin Mass
Liturgia Bożego Narodzenia to róg obfitości prawd teologicznych, które nie tylko uczą, ale przede wszystkim radują i rozjaśniają światłem żłóbka nasze dusze.

Deus, qui hanc sacratissimam noctem veri luminis fecisti illustratione clarescere... Boże, Tyś sprawił, że ta najświętsza noc zajaśniała blaskiem prawdziwej światłości, spraw, prosimy, abyśmy w niebie mogli nasycać się radościami Tego, którego tajemniczą światłość poznaliśmy na ziemi – rozlega się chorałowy śpiew na pasterce.

Boże Narodzenie to czas radosnego świętowania wcielenia Chrystusa, które wszystkim ludziom wyznającym Jego wiarę w Jego Kościele i żyjącym według Jego przykazań, otwiera prostą drogę do wiecznego zbawienia. Pochylmy się nad bogactwem teologicznych odniesień w Bożonarodzeniowej liturgii tradycyjnej Mszy Świętej.

Poczęła z Ducha Świętego...

W tajemnice Wcielenia drugiej osoby Trójcy Przenajświętszej wprowadza nas już liturgia wigilii Bożego Narodzenia. Introit, czyli antyfona na wejście, wigilijnej Mszy Świętej zapowiada przyjście Pana, a jednocześnie wskazuje na Jego godność jako Króla: Dziś poznacie, że przyjdzie Pan i zbawi nas; a rano ujrzycie chwałę Jego. Pana jest ziemia i co ją napełnia, krąg ziemi i jego mieszkańcy. Motyw panowania powraca w ofertorium Mszy Świętej tego dnia, gdy kapłan przygotowuje chleb i wino, które staną się Ciałem i Krwią Chrystusa: Bramy, podnieście swe szczyty i rozstąpcie się, prastare podwoje, aby mógł wkroczyć Król chwały. Następnie Ewangelia, zaczerpnięta ze św. Mateusza (1, 18) stawia nam przed oczy tajemnicę poczęcia z Ducha Świętego i Boskiego macierzyństwa:

Gdy poślubiona była Matka Jezusa; Maryja, Józefowi, pierwej, niźli się zeszli, okazało się, że poczęła z Ducha Świętego. A Józef, mąż Jej, będąc sprawiedliwym i nie chcąc Jej zniesławiać, zamierzał Ją potajemnie opuścić. A gdy nad tym przemyśliwał, oto Anioł Pański ukazał mu się we śnie, mówiąc: «Józefie, synu Dawidów, nie bój się przyjąć Maryi, małżonki swojej, albowiem, co się w Niej poczęło, z Ducha Świętego jest. A porodzi syna i nazwiesz imię Jego Jezus, albowiem On wybawi lud swój od grzechów jego».

Jest to tajemnica wiary, w którą często uderzają nieprzyjaciele Kościoła. Niewiara w poczęcie z Ducha Świętego jest w rzeczywistości niewiarą we Boga jako Stwórcę i w Jego wszechmoc. Skoro uznajemy, że stworzył On cały świat z niczego, to dlaczego nie miałby w cudowny (dla nas) sposób utworzyć dla samego siebie ciała w łonie Matki, gdy zechciał dla naszego odkupienia „zamieszkać między nami”? Jest to tajemnica, której nie sposób poznać rozumem przyrodzonym (a więc nie wchodząca w zakres tzw. objawienia pierwotnego), niemniej dla jej zobrazowania św. Robert Bellarmin maluje poetycki obraz harmonii przed grzechem pierworodnym:

Wszakże dla oświecenia się w Tajemnicy o której mowa, mamy piękny przykład w stworzeniu świata. Wiecie że ziemia zwyczajnie nie wydaje zboża, dopóki nie jest zorana, zasiana, deszczem zasilona, i słońcem ogrzana. Jednakże na początku kiedy pierwszy raz wydała zboże, ziemia nie była ani zorana, ani zasiana, ani deszczem posilona, ani słońcem ogrzana, lecz była w swoim sposobie dziewicza; a na samo rozkazanie Boga, i samą mocą Jego, wnet ziarno wydała. Tak też i żywot Dziewicy Maryi, bez współdziałania ludzkiego, na samo rozkazanie Boże, za sprawą Ducha Świętego, wydał ten drogi Owoc, ożywione Ciało Syna Bożego.

Rzekł Pan do Pana mego, czyli paradoks Bożego Narodzenia

Prawdziwym rogiem liturgicznych obfitości jest sam dzień Bożego Narodzenia, na który Kościół Święty przewiduje trzy Msze, każdą oczywiście z własnymi częściami zmiennymi i czytaniami. Pierwszą jest Msza o północy, zwana w Polsce pasterką. To właśnie ona stawia przed nami ów fascynujący paradoks, który pojawia się u natchnionego autora Psalmów, a który miał w pełni wyjaśnić się dopiero z narodzeniem Syna Bożego. Otóż graduał, następujący pomiędzy lekcją i Ewangelią, przywołuje słowa Psalmu 110: Rzekł Pan do Pana mego: Siądź po prawicy mojej, aż nieprzyjaciół Twych położę jako podnóżek pod Twe stopy. Paradoksu tego nie rozumieli nawet faryzeusze, wypytujący Pana Jezusa o ten fragment. Jak opisuje Jakub Wujek, autor wiekopomnego tłumaczenia Biblii, w Postylli katolickiej:

Zapytał tedy Zbawiciel faryzeuszów, co by oni sądzili o Mesjaszu, czyim by miał być Synem? Oni odrzekli, iż Dawidowym. Pan ich odpowiedzi nie zganił, ale dołożył, czego oni nie dopowiedzieli. Dlatego dalej począł ich pytać: Jeśli Mesjasz, jak powiadacie, jest tylko synem Dawidowym, czemuż więc sam Dawid z natchnienia Ducha Świętego nazywa Go Panem swoim, gdy tak w Psalmie mówi: Rzekł Pan Panu memu: siądź po prawicy mojej, aż położę nieprzyjacioły twoje podnóżkiem nóg twoich? Jeżeli więc Dawid nazywa Go Panem, jakżeż jest synem jego? Na to Mu nikt z żydów nie umiał odpowiedzieć. My zaś z tego miejsca możemy się nauczyć: Naprzód, że Pan Jezus jest człowiekiem i Synem człowieczym, albowiem i Dawid, przodek Zbawiciela wedle ciała, człowiekiem był. I dlatego Syn Boży nie wstydzi się zwać nas braćmi swoimi. Po wtóre, że jest nie tylko człowiekiem, ale i Synem Dawidowym, ponieważ z pokolenia Dawida ród swój wiedzie; że jest Tym, który Dawidowi był obiecany, którego Dawid i inni patriarchowie oczekiwali, w którym i przez którego spełniły się wszystkie obietnice Boże. Po trzecie, że jest nie tylko Synem Dawida, a to dla Bóstwa swego i dla królewskiej swej dostojności, nierównie wyższej od godności Dawida. Ten bowiem był tylko doczesnym i śmiertelnym królem, a Chrystus jest Królem duchownym i wiecznym, jak o tym prorocy szeroko pisali. (...) Nie jest tedy Pan Jezus zwyczajnym człowiekiem, jeśli Go Dawid Panem nazywa; albowiem ojciec syna panem nie mianuje; więc i ten Syn Dawidowy przezeń Panem nazwany, prócz natury ludzkiej, którą wziął od Dawida, ma jeszcze naturę Boską i dlatego jest zarazem i Synem i Panem Dawida. Nadto, gdy Dawid mówił te słowa, jeszcze Chrystus człowiekiem nie był; za to Bogiem był przed Dawidem i przed Abrahamem i przed wszystkimi wiekami.

Tajemnica Wcielenia powraca w sekrecie pierwszej Mszy Bożonarodzeniowej, gdy kapłan wypowiada słowa: Przyjmij łaskawie, o Panie, ofiarę, którą Ci składamy w dzisiejszą uroczystość, abyśmy za łaską Twoją przez tę tajemniczą wymianę otrzymali udział w Bóstwie Tego, w którym zespoliła się z Tobą nasza ludzka natura. Dzięki temu połączeniu natur w Chrystusie, zwanemu w teologii unią hipostatyczną, dokonało się z woli Bożej odkupienie rodzaju ludzkiego. Dlaczego akurat tak wszechmogący Bóg zechciał przyjść z pomocą upadłemu rodzajowi ludzkiemu, tłumaczy ks. Jan Domaszewicz w książce Ze skarbnicy wiedzy teologicznej. Studium dogmatyczne na podstawie św. Tomasza, Doktora Anielskiego.

„Nie wypadało Bogu przebaczyć grzech przez miłosierdzie: znaczyłoby to ostatecznie pozostawiać bezkarnie niesprawiedliwość, jaką zawiera w sobie grzech, co byłoby nieporządkiem; a znowu nie wypada, aby Bóg cierpiał jakiś nieporządek w swoim królestwie” – pisze autor. Konkretna ofiara Boga cierpiącego w ciele była więc konieczna dla zadośćuczynienia sprawiedliwości i dlatego odkupienie rodzaju ludzkiego nie mogło dokonać się poprzez jakiegoś rodzaju zbiorową Boską amnestię, tylko właśnie przez wcielenie i ofiarę na krzyżu.

Boże Narodzenie i sakramentalną moc odradzenia dusz

To narodzenie Pana w ciele ma oczywiście znaczenie nie tylko fundamentalne, objawiające się w działaniu sakramentów, ale także związane łaskami uczynkowymi, jakie otrzymujemy od Ducha Świętego do codziennych działań. I tak sekreta drugiej Mszy Świętej w dzień Bożego Narodzenia wskazuje: Jak Człowiek dziś narodzony zajaśniał także jako Bóg, tak niechaj te ziemskie rzeczy udzielą nam tego, co Boże. Zaś ostatnia część zmienna tej Mszy, pokomunia, znów przypomina o odkupieńczej mocy Bożego Narodzenia: Niechaj nas zawsze odradza, o Panie, sakramentalne odnowienie przyjścia Tego, którego przedziwne narodzenie zniosło starą przewinę ludzkości.

Trzecia Msza Bożonarodzeniowa przywołuje początek Ewangelii według św. Jana ze słynnym ustępem Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo. Ewangelia i inne części zmienne tej liturgii przypominają, że choć Wcielenie i odkupieńcza Ofiara Chrystusa mają niewyczerpaną moc, to jednak ze względu na zmazę grzechu pierworodnego niezmiennie mamy skłonność do zła i musimy wciąż na nowo odradzać się i umacniać w łasce Bożej. I tak wybrzmiewają słowa Umiłowanego Ucznia Pańskiego:

Była światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka na ten świat przychodzącego. Na świecie był, a świat był przez Niego stworzony i świat Go nie poznał. Przyszedł do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. A wszystkim, którzy Go przyjęli i uwierzyli w imię Jego, dał moc, aby się stali synami Bożymi, którzy nie z krwi ani z żądzy ciała, ani też z woli ludzkiej, ale z Boga się narodzili. A Słowo stało się ciałem [na te słowa w tradycyjnej liturgii kapłan i wierni przyklękają – red.] i mieszkało między nami, i widzieliśmy chwałę Jego, pełnego łaski i prawdy, chwałę jako Jednorodzonego od Ojca.

Chociaż odkupił całą ludzkość, to każdy człowiek z osobna staje przed wyborem przyjęcia Go i skorzystania z tych darów odkupienia. Kolekta tej Mszy powtarza prośbę w tej intencji: Dozwól, prosimy Cię, wszechmogący Boże, aby nowe narodzenie się w ciele Jednorodzonego Syna Twego wyzwoliło nas z jarzma grzechu, w którym nas trzyma dawna niewola. Pod koniec ostatniej Mszy Świętej w Boże Narodzenie łączymy się ze słowami kapłana, proszącego w pokomunii: Wszechmogący Boże, narodzony dzisiaj Zbawiciel świata przywrócił nam synostwo Boże; spraw, prosimy, aby nam udzielił daru nieśmiertelności.

Czytaj też:
Na tronie Dawida
Czytaj też:
Jak mogły wyglądać okoliczności narodzin Jezusa w świetle świadectw historycznych i archeologicznych?
Czytaj też:
O Narodzonym i o Polsce. "Katolickie" mowy Bożonarodzeniowe Ronalda Reagana

Opracował: Filip Obara
Źródło: DoRzeczy.pl
 5
Czytaj także