– To oczywiste, że wobec unijnych sankcji nałożonych na Chiny, jak i chińskich sankcji odwetowych wymierzonych między innymi w członków Parlamentu Europejskiego, obecne warunki nie prowadzą nas do ratyfikacji porozumienia – przekazał wiceprzewodniczący KE W rozmowie z francuską agencją prasową AFP.
Jak wskazuje Vanessa Mock, doradca Valdisa Dmobrovskisa, decyzja wiceprzewodniczącego nie oznacza formalnego wstrzymania ratyfikacji, a raczej oczekiwanie na dalszy rozwój stosunków i lepszy moment na wznowienie prac.
Napięte stosunki
Dramatyczna sytuacja Ujgurów w Chinach skłoniły Komisję Europejską do nałożenia pierwszych od ponad 30 lat sankcji na Państwo Środka. Łamanie praw mniejszości muzułmańskiej w tym kraju budzi coraz większe zainteresowanie i sprzeciw w świecie zachodnim.
W odpowiedzi na działania Brukseli, Pekin objął sankcjami dziesięć osób, w tym eurodeputowanych oraz pracowników naukowych.
Umowa inwestycyjna między Unią Europejską a Chinami została podpisana pod dużą presją Berlina pod koniec grudnia ubiegłego roku, w ostatnich dniach niemieckiej prezydentury. Aby weszła w życie, musi zostać ratyfikowana w Parlamencie Europejskim. W obliczu narastającego napięcia między UE a Pekinem, taki scenariusz jest coraz mniej prawdopodobny. Dodatkowo część europarlamentarzystów zarzuca Niemcom przekładanie interesów swojego rodzimego przemysłu nad europejskie wartości.
Komisja Europejska również wcześniej sygnalizowała skomplikowane relacje z Chinami. – Chiny są dla nas w niektórych sprawach partnerem w innych negocjatorem, w innych konkurentem i systemowym rywalem – mówiła w marcu rzeczniczka Komisji, Nabila Massrali. Czytaj też:
Przemilczane skutki prezydencji niemieckiej, czyli o paktach UE z totalitarnymi ChinamiCzytaj też:
Chińskie obozy koncentracyjne dla zakażonych koronawirusem
Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.
Zapraszamy do wypróbowania w promocji.
