Dobre wieści z Chin. Brak nowych lokalnych zakażeń

Dobre wieści z Chin. Brak nowych lokalnych zakażeń

Dodano: 5
Czerwone flagi na dachu budynku. Chiny
Czerwone flagi na dachu budynku. Chiny / Źródło: Pixabay
Po raz pierwszy od lipca władze Chin kontynentalnych nie zgłosiły w poniedziałek ani jednego nowego lokalnego przypadku zakażenia koronawirusem, co sugeruje, że ognisko infekcji groźnym wariantem Delta może już być wygaszone.


Najnowsza fala zakażeń wiązana była głównie z ogniskiem Delty wykrytym 20 lipca na lotnisku w Nankinie. Od tamtej pory potwierdzono ponad 1,2 tys. nowych infekcji w kilkunastu różnych regionach, w tym w Pekinie i Wuhanie. W najnowszej fali nie zgłoszono natomiast przypadków śmiertelnych.

Zgodnie z przyjętą przez rząd ChRL zasadą „zero tolerancji” dla koronawirusa władze poszczególnych miast i regionów zaostrzyły kontrole podróżnych i procedury kwarantanny. W niektórych częściach kraju przeprowadzono masowe testy przesiewowe.

W Szanghaju setki osób skierowano w weekend na kwarantannę po wykryciu infekcji wśród pracowników zajmujących się towarem na lotnisku międzynarodowym Pudong. Od piątku zgłoszono tam pięć lokalnych infekcji, a część chińskich miast wprowadziło obowiązek kwarantanny dla przybywających z Szanghaju.

Państwowa komisja zdrowia zgłosiła w poniedziałek 21 nowych objawowych zakażeń koronawirusem, ale wszystkie określono jako przywleczone z zagranicy. Wykryto również 16 nowych infekcji bezobjawowych, także wśród osób przybywających spoza kraju.

Od początku pandemii w Chinach kontynentalnych zgłoszono ponad 94,5 tys. zachorowań na COVID-19 i 4636 zgonów. Zakażenia bezobjawowe nie są w Chinach zaliczane do „potwierdzonych przypadków” choroby, a ich łączna liczba nie została upubliczniona.

Niepokojące wyniki badań

Niepokojące wyniki badańWariant Delta koronawirusa nadal może być przenoszony przez osoby w pełni zaszczepione, co podważa nadzieje, iż możliwe jest osiągnięcie odporności zbiorowej – wynika z opublikowanych w czwartek badań, które przeprowadzono na Uniwersytecie Oksfordzkim.

Badanie wskazuje też, że zarówno szczepionka firm Pfizer i BioNTech, jak i produkowana przez firmę AstraZeneca, w nieco mniejszym stopniu zabezpieczają przed wariantem Delta niż było to w przypadku wariantu Alfa, choć nadal jest to dość wysoki poziom ochrony.

W ramach badania naukowcy przeanalizowani ponad 2,5 mln testów wykonanych od grudnia zeszłego roku u ponad 700 tys. osób w Wielkiej Brytanii, co jak wskazano, czyni je największym tego typu badaniem przeprowadzonym w realnych warunkach. Ponieważ ochotnicy uczestniczący w badaniu mieli regularne robione testy typu PCR i testy na obecność przeciwciał, naukowcy byli w stanie monitorować zmieniającą się w czasie odporność.

Mniejsza zdolność szczepionki do powstrzymania wirusa

Z badania wynika, że do połowy maja, kiedy dominującym rodzajem koronawirusa był wariant Alfa, szczepionki były bardzo skuteczne w powstrzymywaniu infekcji. Jednak od tego czasu, czyli od momentu, gdy został wyparty przez bardziej zakaźny wariant Delta, szczepionki mają mniejszą zdolność do powstrzymywania wirusa.

Naukowcy stwierdzili, że dwa tygodnie po podaniu drugiej dawki szczepionka Pfizera była skuteczna w zapobieganiu infekcji w 85 proc., co jest zauważalnie lepszym wynikiem niż w przypadku szczepionki firmy AstraZeneca, która była skuteczna w 68 proc. Jednak skuteczność szczepionki Pfizera malała szybciej. Trzy miesiące po podaniu drugiej dawki zapobiegła ona 75 proc. infekcji, w porównaniu do 61 proc. ochrony w przypadku szczepionki AstraZeneca.

– Te dwie szczepionki wyglądają jakby działały w bardzo różny sposób. Ale tak naprawdę to na wskaźniki hospitalizacji i zgonów musimy zwracać uwagę – powiedziała prof. Sarah Walker, główna autorka badania.

Osiągnięcie odporności zbiorowej niemożliwe?

Naukowcy stwierdzili też, że u osób, które zachorowały na COVID-19, mimo że otrzymały obie dawki szczepionki, w przypadku wariantu Delta poziom wirusa może być tak samo wysoki jak u osób, które nie zostały zaszczepione. Jest to inaczej niż z wariantem Alfa, gdzie poziom wirusa u zaszczepionych był znacznie niższy. To oznacza, że w przypadku wariantu Delta znacznie trudniejsze - lub wręcz niemożliwe - jest osiągnięcie odporności zbiorowej.

– Nie wiemy jeszcze, w jakim stopniu przenoszenie może następować od ludzi, którzy mają COVID-19 mimo zaszczepienia. Np. mogą oni mieć wysoki poziom wirusa przez krótszy czas. Ale fakt, że mogą mieć wysoki poziom wirusa sugeruje, że ludzie, którzy nie są jeszcze zaszczepieni, mogą nie być tak chronieni przed wariantem Delta, jak mieliśmy nadzieję – wskazała prof. Walker.

Czytaj też:
Ponad 30 tys. zakażeń dziennie. Tak ma być u nas w listopadzie
Czytaj też:
Niemcy: Dodatkowe utrudnienia dla niezaszczepionych



Źródło: PAP
 5
Czytaj także