MSZ Rosji atakuje Kijów i Waszyngton. "Narażają miliony Europejczyków"

MSZ Rosji atakuje Kijów i Waszyngton. "Narażają miliony Europejczyków"

Dodano: 17
Siergiej Ławrow, minister spraw zagranicznych Rosji
Siergiej Ławrow, minister spraw zagranicznych Rosji Źródło: PAP/EPA / SHAMIL ZHUMATOV / POOL
Rosyjskie MSZ odpowiada na doniesienia medialne "Wall Street Journal" i oskarża Kijów o narażanie Europy na katastrofę nuklearną. Chodzi o Zaporoską Elektrownię Jądrową.

W ostatnich dniach ukraińska elektrownia była pod ostrzałem kilka razy, a zajmujące ją wojska rosyjskie o ataki oskarżają stronę ukraińską. Kijów dementuje jednak te informacje i oskarża Rosję o prowokacje.

Rosja chce kraść energię z Zaporoskiej Elektrowni Jądrowej?

W środę ministerstwo Spraw Zagranicznych w Moskwie ostro skrytykowało doniesienia medialne, zawarte w materiale "The Wall Street Journal", o planach Rosji dotyczących kradzieży energii z Zaporoskiej Elektrowni Atomowej.

Również ukraińskie media sygnalizują, że Rosja zaczęła proces przyłączania Zaporoskiej Elektrowni Atomowej na południu Ukrainy do swojej sieci energetycznej i odłączania jej od sieci ukraińskiej.

W rozmowie z "WSJ", dyplomatka i była przedstawicielka USA w ambasadzie w Kijowie Suriya Jayanti, zwraca uwagę, że przejęcie tak potężnej elektrowni oznaczałoby poważne zmiany w polityce energetycznej Ukrainy. Kijów musiałby bowiem całkowicie polegać na wsparciu energetycznym z Zachodu, który sam zmaga się z ogromnym wzrostem cen surowców.

– Kradzież elektrowni jądrowej przez Rosję to problem Europy – stwierdziła Jayanti.

Moskwa atakuje Kijów i Waszyngton

W odpowiedzi na te doniesienia MSZ Rosji wydało oświadczenie, w którym oskarża dziennikarzy o niedostrzeganie związku przyczynowo-skutkowego w opisanej sytuacji.

Moskwa twierdzi bowiem, że to Ukraina wciąż atakuje teren elektrowni, narażając cały kontynent europejski na ryzyko katastrofy nuklearnej.

Konkluzja jest jasna: niszcząc infrastrukturę energetyczną kijowski reżim naraża miliony Europejczyków na ryzyko katastrofy nuklearnej, za przyzwoleniem Waszyngtonu. Jednak "The Wall Street Journal", ze swoją siedzibą tysiące kilometrów od zagrożonego obszaru, zdaje się nie być tym zainteresowane – podaje rosyjskie MSZ.

Wojska rosyjskie na terenie elektrowni

Przypomnijmy, że wojska rosyjskie zajęły teren elektrowni na początku marca, czyli tuż po rozpoczęciu inwazji militarnej. Strona ukraińska podaje, iż ostatnie ostrzały doprowadziły do uszkodzenia stacji azotowo-tlenowej oraz czujników monitorujących promieniowanie wokół przechowalnika wypalonego paliwa. W wyniku powstałych uszkodzeń może istnieć ryzyko wycieku wodoru i uwolnienia do atmosfery substancji promieniotwórczych. Niemniej, informacje te są obecnie niemożliwe do zweryfikowana przez niezależnych specjalistów.

Na początku sierpnia Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej (MAEA) zwróciła się z pilnym apelem do Rosji i Ukrainy o szybkie umożliwienie ekspertom odwiedzenia rozległego kompleksu elektrowni atomowej w Zaporożu w celu ustabilizowania sytuacji i uniknięcia awarii.

Czytaj też:
Ekspert: Rosjanie mają dwa scenariusze dla elektrowni atomowej w Zaporożu
Czytaj też:
Zełenski mówi o "rosyjskim szantażu": Ryzyko nie było tak duże nawet w zimnej wojnie

Źródło: Tass/wsj.com
 17
Czytaj także