Ukraińcy na podsłuchu
  • Maciej PieczyńskiAutor:Maciej Pieczyński

Ukraińcy na podsłuchu

Dodano: 
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski Źródło: PAP/EPA / Oleg Petrasyuk
Coraz goręcej robi się na ukraińskim froncie wewnętrznym. Dziennikarze twierdzą, że władza ich inwigiluje i prześladuje. Władza zaprzecza. Niemniej Zełenski i jego ekipa we własnym kraju mają coraz gorszą prasę.

W połowie stycznia w Internecie pojawiły się nagrania kompromitujące dziennikarzy znanego portalu śledczego Bihus.info. Na jednym z nich słychać, jak umawiają się, żeby kupić narkotyki. Na drugim widać, jak je zażywają. Materiał na swoim kanale na YouTube opublikował portal Narodna Prawda. Z opisu wynikało, że nagrani dziennikarze biorą narkotyki podczas firmowej imprezy sylwestrowej. Wynikało, bo gdy na wniosek nagranych ruszyło śledztwo w sprawie nielegalnej inwigilacji, z YouTube zniknęły zarówno materiał, jak i kanał Narodnej Prawdy. Sam portal wciąż istnieje, ale nie jest to bynajmniej wiarygodne źródło informacji.

Alona Romaniuk z serwisu fact-checkingowego Detektor Media ustaliła, że pracownicy redakcji Narodnej Prawdy to najprawdopodobniej wymyślone osoby, których fotografie zostały wygenerowane przez sztuczną inteligencję. Rzekomą redaktor naczelną jest Maria Szwecowa. Wyszukiwarka Google nic na jej temat nie wie. Z biogramu Szwecowej można się „dowiedzieć”, że pracowała w takich mediach jak Nowiny Kijowa, Antykorupcjoner czy Nasza Niwa. Dwa pierwsze portale nie istnieją, trzeci istnieje, ale na Białorusi, a nikt tam o tej konkretnej dziennikarce nie słyszał. Na Facebooku Narodną Prawdę obserwuje pół miliona użytkowników, ale pod wieloma postami praktycznie nie ma reakcji. Są jednak wyjątki, takie jak właśnie post o nagraniach dziennikarzy Bihusa – ponad 900 tys. polubień. Zdaniem specjalistów od mediów społecznościowych widać wyraźnie, że szemranej redakcji bardzo zależało na rozpowszechnieniu właśnie tego materiału. Założyciel i redaktor naczelny portalu Denys Bihus potwierdził, że na nagraniach są jego pracownicy, tyle że akurat nie dziennikarze, tylko operatorzy. Niemniej zapowiedział zwolnienie tych, jak sam ich określił, „zje.ów”, za używanie nielegalnych substancji. Maksym Opanasenko z Bihus.info twierdzi, że pracownicy portalu musieli być obserwowani i śledzeni co najmniej przez miesiąc.

Haki na swoich

Nad Dnieprem, co zrozumiałe, większe oburzenie niż zażywanie narkotyków przez operatorów wywołał sam fakt ich nielegalnego nagrywania i publikacji tych nagrań.

Artykuł został opublikowany w 6/2024 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Czytaj także