Wojna na Ukrainie. Gen. Komornicki: Sytuacja staje się bez wyjścia
  • Karol GacAutor:Karol Gac

Wojna na Ukrainie. Gen. Komornicki: Sytuacja staje się bez wyjścia

Dodano: 
Gen. Leon Komornicki
Gen. Leon Komornicki Źródło: PAP / Łukasz Gągulski
Z generałem dywizji w stanie spoczynku Leonem Komornickim, byłym zastępcą szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego rozmawia Karol Gac.

Karol Gac: Panie generale, niedługo druga rocznica pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę. W jakim miejscu konfliktu jesteśmy?

Gen. Leon Komornicki: Jestem generałem Wojska Polskiego, który ma bogatą drogę za sobą. Poznałem również rosyjskie myślenie, czego nie da się po prostu nauczyć, jeśli nie ćwiczy się z Rosjanami i nie studiuje w oryginale ich podręczników. Żałuję, że zideologizowano naukę języka rosyjskiego i ta umiejętność praktycznie wymarła, co paradoksalnie jest na rękę Rosji. To ważne zastrzeżenia, bo przydają się one do obecnej oceny. Odpowiadając na pytanie: polska sztuka wojenna jednoznacznie mówi, że wojna Rosji z Ukrainą znajduje się obecnie dopiero w drugiej fazie strategicznej.

To znaczy?

Pierwsza faza strategiczna to wkroczenie armii rosyjskiej. Co ciekawe, zgodnie z rosyjską sztuką wojenną, jeśli miała to być pełnoskalowa wojna, to powinna być poprzedzona zmasowanym uderzeniem rakietowo-artyleryjskim. Chodzi o stworzenie warunków wojskom lądowym, by mogły się wedrzeć jak najgłębiej na dane terytorium. Tego nie było, w efekcie czego Rosjanie ponieśli ogromne straty, bo przeciwko agresji przystąpiła nie tylko armia, lecz także społeczeństwo, które miało rozbudzoną świadomość swojej narodowej tożsamości i potrzebę budowy suwerennego państwa, które zmierza do Europy. Wydaje się, że Władimir Putin nie do końca wiedział, jaki jest stan świadomości Ukraińców. Nie można pomijać aspektu przygotowanego obronnie społeczeństwa, bo on jest kluczowy. Chodzi o to, by społeczeństwo było zagospodarowane, także w systemie obrony cywilnej kraju. Mówię o tym dlatego, że w tym zakresie zmarnowaliśmy ostatnie dwa lata. Nie wyciągnęliśmy żadnych istotnych dla nas wniosków.

Artykuł został opublikowany w 7/2024 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Czytaj także