W felietonie na łamach "The Telegraph", były szef brytyjskiego MSZ Boris Johnson komentował wprowadzenie zakazu noszenia burek w Danii. Przypomnijmy, że po Austrii i Francji, teraz Dania przyjęła prawo, które zakazuje zasłaniania twarzy w miejscach publicznych.
W artykule polityk stwierdza, że Dania nie rozumie problemu burek i chociaż noszenie ich jest „uciążliwe” i „absurdalne", to nie powód, aby ich zakazywać. Kontrowersje wzbudziły jednak inne słowa polityka, poświęcone jego ocenie wyglądu kobiety, które noszące burki. Johnson stwierdził bowiem, że tak ubrane, kobiety wyglądają jak „skrzynki pocztowe” albo „przestępcy napadający na bank”. Polityk przyznał też, że uważa za usprawiedliwione, aby zażądać od kobiety noszącej burkę zdjęcia jej podczas wizyty na dyżurze poselskim.
Krytycznie do słów byłego szefa MSZ odnieśli się liderzy Partii Konserwatywnej, w tym sam premier Theresa May. Boris Johnson poinformował jednak, że nie zamierza przepraszać i ze swoich słów się nie wycofuje.
Czytaj też:
Dania zakazuje zakrywania twarzy. Nowe prawo wejdzie w życie już w sierpniu
