Ochotnik na wojnę na Ukrainę opowiedział "De Telegraaf" swoje przeżycia z frontu. Według jego relacji, wiele zagadnień, o których ludzie w Europie powinni wiedzieć, jest zupełnie pomijanych przez zachodnioeuropejskiej media.
Swastyki i banderyzm w Azowie
Wymowny przykład to flagi Stepana Bandery, odwrócone swastyki i symbolika wprost nazistowska w Trzeciej Samodzielnej Brygadzie Szturmowej (Azow), z którą Hendrik spotkał się na Ukrainie. Jak twierdzi, "każdego ranka oddawano salut nazistowski".
Dowódca, który go przyjął, zapewnił go, że to wszystko należy już do przeszłości. "To nie jest Azow z przeszłości" – powiedziano mu. "Azow został zreformowany, oczyszczony i odbudowany" – twierdził.
Dowódca zażądał, by wracał do okopu mimo rany
Hendrik relacjonował, że po odniesieniu rany na polu walki jego koledzy wyciągnęli go z okopu i zaprowadzili do mieszkania, w którym był zakwaterowany, blisko frontu. Przybyli lekarz wojskowy i dowódca, żądając, aby Hendrik wrócił na linię frontu tego wieczoru. Ranny rozważał tego i nie był w stanie wykonać takiego rozkazu. Dowódca sięgnął po pistolet, a Hendrik chwycił karabin szturmowy Bren, który leżał obok jego łóżka. Prawdopodobniej strzelaninie zapobiegał interwencja obecnego na miejscu księdza.
Holender powiedział, że cudzoziemcy, którzy ryzykują życie dla Ukrainy, są czasami traktowani źle. Musiał na przykład sam zorganizować i opłacić swoje leczenie. Początkowo leczono go w prywatnej klinice na zachodniej Ukrainie, a potem w Holandii.
Wojna uzależniająca umysł
Mimo to, zdecydował się wrócić na wojnę, nie dla sprawy Ukrainy, ale dla swoich kolegów z jednostki, w której służył.
"Kiedy jest się tak głęboko zaangażowanym w tę wojnę, normalne życie jest trudne. To temat, o którym często rozmawiałem z innymi chłopcami, którzy przeszli przez to samo" – powiedział Hendrik. "Kiedy wchodzisz do tej maszyny, reszta świata przestaje istnieć. Tylko ta chwila. A co się dzieje, kiedy wracasz do domu: miło jest znowu zobaczyć rodzinę. Twoje ciało jest tutaj, ale umysł tam. I tak w lutym zeszłego roku wróciłem na Ukrainę".
Kolumbijczycy na Ukrainie
Z uwagi na znajomość języka hiszpańskiego ochotnik został poproszony o dołączenie do namiotu Kolumbijczyków zwerbowanych do walki po stronie ukraińskiej. Jego zadaniem było utrzymanie w ryzach tej niepewnej grupy. Hendrik wyraził zgodę.
Pierwsze dwie noce minęły bez incydentów, choć męczące było ciągłe wycie syren alarmowych. Trzeciej nocy, około 5:45 rano, Kolumbijczycy nagle zaczęli głośno puszczać muzykę latynoską. Hendrik, wyczerpany brakiem snu, poprosił o wyłączenie muzyki, ponieważ apel miał się odbyć za dwie godziny i chciał odpocząć.
Reakcja była wroga. Kolumbijczycy grozili, że zgodzą się na "ciepłe kolumbijskie powitanie", gdy będzie spał – nóż w żebra. Starszy z meksykańskiej grupy, wybrany przez nich na przywódcę, podszedł do niego z nożem i oznajmił, żeby się zamknął. Wybuchła bójka. Grupa Ukraińców usłyszała hałas na zewnątrz i pobiegła do środka, żeby uspokoić sytuację. Hendrika odtransportowano w bezpieczne miejsce i spędził noc w kwaterze głównej.
Następnego ranka przyszedł po niego sierżant sztabowy. Powiedział Hendrikowi, że za karę musi zrobić 35 pompek w ulewnym deszczu. Hendrik był zaskoczony. "Prosiłeś mnie, żebym je kontrolował" – powiedział sierżantowi. "Dlaczego jestem karany za coś, o co mnie prosiłeś?". Sierżant wpadł we wściekłość. Wobec tego Hendrik złapał torbę, oznajmił, że wychodzi i poszedł do biura po akta. Tam czekała na niego konfrontująca scena: flagi Stepana Bandery, odwrócone swastyki, nazistowska symbolika.
"Nie chciałem już mieć z tym wszystkim nic wspólnego. I nie byłem jedyny. Kilku innych zagranicznych chłopaków też odeszło; widzieli drużyny wykonujące nazistowski salut każdego ranka". Holender służył później w jednostce specjalnej.
Czytaj też:
Wielka Brytania chce przekazać Ukrainie nowe rakiety balistyczne
Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.
Zapraszamy do wypróbowania w promocji.
