Jak podaje kanał Astra, śmigłowiec Mi-8 został zestrzelony 4 marca w rejonie wsi Dudki w obwodzie rostowskim. "Maszyna należąca do rosyjskiego Ministerstwa Obrony rozbiła się o stodołę miejscowego rolnika, co doprowadziło do pożaru zarówno śmigłowca, jak i budynku" – czytamy na rmf24.pl.
Informacje potwierdzili mieszkańcy okolicy, a także źródła w Ministerstwie ds. Sytuacji Nadzwyczajnych Rosji.
"Wszystko jest w porządku". Właściciel stodoły nie chciał rozmawiać
Właściciel stodoły powiedział w rozmowie z kanałem Astra, że "wszystko jest w porządku" i odmówił udzielenia dalszych komentarzy.
Na szczęście nikt z cywilów nie odniósł obrażeń w wyniku uderzenia śmigłowca w budynek. Śmierć na miejscu poniosła natomiast trzyosobowa załoga Mi-8.
Miejsce katastrofy znajduje się około 2,5 km od wojskowego lotniska Millerowo.
Rosjanie zmienili taktykę na Ukrainie
Agencja prasowa RBK-Ukraina wskazuje na słowa żołnierzy jednostek obrony przeciwlotniczej, którzy relacjonują, że w ostatnim czasie coraz częściej odnotowuje się przeloty rosyjskich dronów na wysokości poniżej 100 m nad ziemią. Z tego powodu ich wczesne wykrycie przy pomocy radaru jest utrudnione, a co za tym idzie – spada szansa na skuteczne zestrzelenie.
Ważną rolę w walce z rosyjskimi dronami mają odgrywać ukraińskie bezzałogowce przechwytujące, które w lutym br. wykonały one łącznie 6300 wylotów przechwytując skutecznie ponad 1500 rosyjskich dronów różnego typu. Dokonały tego, mimo trudnych warunków atmosferycznych, które nie sprzyjają operowaniu bezzałogowcami na małych wysokościach.
Okazuje się, że Rosja zmieniła sposób użycia dronów typu Shahed 131/136 nie tylko w zakresie pułapu lotu. Siły Putina stosują bowiem uderzenia dużymi grupami, a także używają wersji Shahedów o napędzie odrzutowym, które są szybsze niż większość środków przechwytujących.
Czytaj też:
Ukraińcy uderzyli w cele na terytorium Białorusi. Zniszczyli ważne zapleczeCzytaj też:
Rosjanie użyli broni fosforowej. Celem budynki mieszkalne
