O przeprowadzeniu ataku na Izrael proirańscy rebelianci Huti poinformowali w oświadczeniu wyemitowanym w telewizji Al-Masirah.
Rebelianci Huti przystępują do wojny na Bliskim Wschodzie. Pierwsze uderzenie w Izrael
Jak podkreślono, była to odpowiedź na "ciągłą eskalację działań militarnych, ataki na infrastrukturę oraz popełnianie zbrodni na braciach w Libanie, Iranie, Iraku i Palestynie". Z oświadczenia wynika, że celem ostrzału miały być ważne cele wojskowe w Izraelu.
Na jednym ataku ma się jednak nie skończyć. Grupa zapowiedział bowiem kontynuację operacji do czasu zakończenia agresji na wszystkich frontach.
Wykrycie wystrzelonej z Jemenu w kierunku Izraela potwierdziła wcześniej izraelska armia. Jak przekazał serwis Times of Israel, obiekt został przechwycony i nie spowodował żadnych zniszczeń.
"Zamknięcie cieśniny Bab al-Mandab jest realną opcją"
Zaangażowanie Huti w wojnę z Iranem nie jest zaskoczeniem. Taką możliwość zapowiadał wcześniej na antenie CNN jeden z przedstawicieli tej grupy Mohammed Mansour. Mówił on, że Huti wesprze Iran, jeśli Stany Zjednoczone i Izrael będą kontynuować swoje ataku lub do walki włączą się inne kraje regionu. – Zamknięcie cieśniny Bab al-Mandab u wybrzeży Jemenu jest realną opcją – ostrzegł podsekretarz w ministerstwie informacji Huti.
Od 28 lutego, kiedy to USA wraz z Izraelem dokonały ataku na Iran rebelianci Huti nie podejmowali otwartych działań. Rakiety wystrzelone teraz w kierunku Izraela stanowią więc pierwszy taki atak od początku wojny. Ich zaangażowanie w wojnę na Bliskim Wschodzie może więc oznaczać kolejne zagrożenie żeglugi na Morzu Czerwonym i Zatoce Adeńskiej.
Czytaj też:
Izrael przeprowadził nalot na obiekty nuklearneCzytaj też:
Kompromitacja wojsk Izraela. Takich strat nie mieli od 40 latCzytaj też:
Były premier Izraela wzywa Międzynarodowy Trybunał Karny do powstrzymania "żydowskich terrorystów"
