ZdrowieAgencja dla pacjentów i polskiej medycyny

Agencja dla pacjentów i polskiej medycyny

Dlaczego w Polsce jest potrzebna Agencja Badań Medycznych? W redakcji „Do Rzeczy” odbyła się debata z ekspertami na ten temat.
Dlaczego w Polsce jest potrzebna Agencja Badań Medycznych? W redakcji „Do Rzeczy” odbyła się debata z ekspertami na ten temat.
Dodano
– Bez takiej agencji nie będzie w Polsce nowoczesnej medycyny ani dobrego wykorzystania wzrostu nakładów na zdrowie do 6 proc. PKB – mówił minister zdrowia Łukasz Szumowski. Dlaczego w Polsce jest potrzebna Agencja Badań Medycznych? W redakcji „Do Rzeczy” odbyła się debata z ekspertami na ten temat.

Była premier i minister zdrowia Ewa Kopacz na temat Agencji Badań Medycznych, która wkrótce ma zostać utworzona, wyraziła się, że to „zamach na pieniądze pacjentów”. Podobnie wypowiadał się też były minister zdrowia Bartosz Arłukowicz.

– Albo ktoś nie zrozumiał intencji, albo nie wie, co to są badania kliniczne, i nie rozumie, że korzystają na nich pacjenci. To też kwestia niezrozumienia roli polskiej myśli naukowej przez osoby, które piastowały w poprzednich ekipach stanowisko ministra zdrowia. Chcemy przejść do innowacyjnej gospodarki, również w zdrowiu. Wymaga to jednak zainwestowania w nowoczesne rozwiązania – mówił podczas debaty „Do Rzeczy” minister Łukasz Szumowski.

Jego zdaniem powołanie ABM w Polsce to konieczność. W innych krajach podobne agencje istnieją od wielu lat, np. National Institutes of Health działa w USA od 1887 r., Medical Research Council w Wielkiej Brytanii – od 1913 r., a przez ten czas dofinansowywał badania naukowe ponad 30 późniejszych laureatów Nagrody Nobla.

NIEKOMERCYJNE BADANIA KLINICZNE

Zadaniem ABM ma być wspieranie finansowania badań naukowych oraz analiz w ochronie zdrowia, by pieniądze na zdrowie były wydawane racjonalnie. Agencja miałaby zajmować się m.in. finansowaniem badań klinicznych niekomercyjnych, czyli niesponsorowanych przez firmy farmaceutyczne. Rzecz w tym, że obecnie w Polsce zaledwie 1 proc. badań klinicznych to badania niekomercyjne (w krajach zachodnich stanowią one ok. 30–40 proc. wszystkich badań klinicznych). A to oznacza, że w badaniach klinicznych w Polsce mają szansę uczestniczyć tylko pacjenci, dla których poprowadzi je duża firma farmaceutyczna. – Nie każdy pacjent znajduje się w obszarze zainteresowania firm farmaceutycznych. Jako minister zdrowia odpowiadam też za pozostałych pacjentów, którzy również powinni mieć szansę na udział w badaniach klinicznych, na sprawdzenie przełomowych leków – przekonywał minister Łukasz Szumowski.

Na niekomercyjnych badaniach klinicznych mogliby skorzystać pacjenci z chorobami rzadkimi, dla których nie ma dziś leczenia czy dobrej metody diagnostycznej. – Dlatego chcemy, by w 50 proc. Agencja Badań Medycznych była finansowana z odpisu NFZ. Te pieniądze wrócą do pacjentów. Dzięki niekomercyjnym badaniom klinicznym będzie można sprawdzić, czy nowe technologie faktycznie działają, a minister zdrowia będzie mógł racjonalnie podjąć decyzję o ich refundowaniu – argumentował dr Radosław Sierpiński, pełnomocnik ds. utworzenia Agencji Badań Medycznych.

– Minister zleca nam ocenienie, czy warto finansować daną technologię. Dopiero wtedy, gdy mamy dowody, możemy stwierdzić, czy wydawanie na nią pieniędzy publicznych ma sens – potwierdził Roman Topór-Mądry, prezes Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, która wydaje rekomendacje, czy dany lek (lub technologia medyczna) powinien być refundowany. W sytuacjach budzących wątpliwości AOTMiT powinna dysponować wynikami badań przeprowadzonych w polskich warunkach. Często się zdarza, że lek, który świetnie wypadał w badaniach klinicznych, nie sprawdzał się potem u pacjentów. Spośród leków onkologicznych zarejestrowanych w ostatnich latach przez Europejską Agencję Leków ponad połowa okazała się później u pacjentów nieskuteczna. – Dzięki niekomercyjnym badaniom klinicznym można sprawdzić, czy dana cząsteczka działa, czy nie, czy jest sens ją refundować – mówił minister Szumowski.

ANALIZY DLA MINISTRA

Innym zadaniem ABM byłoby wykonywanie analiz na zlecenie ministra zdrowia, które ułatwiłyby mu prowadzenie racjonalnej polityki zdrowotnej. W Polsce do tej pory nie ma instytucji, która opracowywałaby analizy, np. w jaki sposób efektywnie doprowadzić do skrócenia kolejek do specjalistów albo czy warto wprowadzić nowe badanie profilaktyczne (np. tomografię niskodawkową u palaczy w celu wczesnej diagnostyki raka płuca).

Minister Szumowski zwrócił też uwagę na to, że komercyjne badania kliniczne zwykle dotyczą jednego leku firmy, która je sponsoruje. – Chcielibyśmy mieć też możliwość zlecania badań, które pokazałyby, czy lek X jest lepszy od leku Y czy Z – podkreślał. Odniósł się też do zarzutów, że nowa agencja dublowałaby zadania już istniejących instytucji, takich jak Narodowe Centrum Nauki czy Narodowe Centrum Badań i Rozwoju. – NCN prowadzi badania stricte naukowe, a granty z NCBiR mają doprowadzić do powstania prototypu nowego urządzenia czy technologii. Czymś zupełnie innym są badania kliniczne. Ich na razie nie finansuje nikt poza dużymi koncernami farmaceutycznymi. Chcielibyśmy prowadzić badania kliniczne z pieniędzy publicznych również po to, by pokazać, że nasz potencjał naukowy ma wsparcie ze strony państwa – zapewniał minister Szumowski.

SZANSA DLA POLS KIEJ NAUKI

Wielu polskich naukowców dziś musi sprzedawać zagranicznym firmom farmaceutycznym opracowane przez siebie innowacje medyczne, gdyż nie znajdują w Polsce możliwości finansowania badań klinicznych. Ministerstwo Zdrowia chce, żeby Agencja Badań Medycznych mogła wspierać zespoły naukowe grantami na innowacje. Dlatego w radzie agencji, oprócz ekspertów z Polski, mieliby znajdować się też uznani międzynarodowi naukowcy. Doradzaliby, które polskie projekty są warte dofinansowania. – Decydowałby o tym nie urzędnik, tylko rada złożona z międzynarodowych ekspertów. Marzy mi się finansowanie nie konkretnego projektu, tylko grupy badawczej, np. przez dwa–trzy lata, a po tym czasie prosimy o pokazanie efektów – mówił minister Szumowski. – Niedawno spotkaliśmy się z ekspertami z Cambridge. U nich jeśli eksperci zdecydują, że projekt jest wart finansowania, to zespół naukowy dostaje pieniądze na pięć lat. Potem musi pokazać efekty pracy. Jeśli ocena wypadnie pozytywnie, to zespół może dostać kolejne pieniądze; jeśli nie, to nie otrzyma kolejnego grantu – opowiadał dr Sierpiński.

Pomysł wsparcia polskich nauk medycznych ucieszył obecnych na debacie „Do Rzeczy” naukowców. – Badania kliniczne są bardzo drogie, dlatego zwykle naszą technologię i patent musimy sprzedać do innych krajów. Tracimy na tym jako Polska – mówił dr hab. Paweł Ptaszyński z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Podobnego zdania był dr hab. Krzysztof Marycz z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu, który już otrzymywał wiele grantów, zarówno w Polsce, jak i za granicą. – Jako grupa naukowa często jesteśmy zmuszeni do sprzedania naszego know-how za granicę, gdyż w Polsce do tej pory nie było agencji, która wspierałaby finansowanie badań – mówił dr hab. Krzysztof Marycz. Jako przykład podawał prowadzone przez jego zespół badania nad wykorzystaniem terapii komórkami macierzystymi w ortopedii. – Dochodzimy do rozwiązania, które jest zaawansowane w skali światowej. Na konferencji w Lexington (USA) będziemy prezentować nasze nowinki materiałowe, którymi już interesują się amerykańskie koncerty farmaceutyczne. A my byśmy woleli pokazać to nie w Lexington, tylko w Warszawie, i produkować w Polsce – zaznaczył dr hab. Krzysztof Marycz.

Konieczność powstania Agencji Badań Medycznych podkreślał też Szymon Chrostowski z fundacji Wygrajmy Zdrowie. – W ubiegłym roku byłem na targach innowacyjności w Rzeszowie, widziałem wiele polskich start-upów projektujących nowoczesne technologie medyczne. Patenty są kupowane przez Chiny czy USA. Powinniśmy zatrzymać te start-upy w Polsce, to szansa dla polskiego przemysłu i polskich pacjentów – mówił Szymon Chrostowski.

Wojciech Wiśniewski z Fundacji Onkologicznej Alivia zwracał uwagę, że w ostatnich latach pojawia się wiele nowoczesnych technologii nielekowych, które też warto wprowadzać. Podał przykład aplikacji, która „wyłapuje” nieswoiste objawy nawrotu choroby u chorych na zaawansowanego raka płuca. – Efekty stosowania tej aplikacji pokazywano na ostatnim kongresie ASCO: pacjenci żyli o siedem miesięcy dłużej. Jej efekty są porównywalne do skuteczności wielu leków. Tak więc pole do niesponsorowanych badań klinicznych jest duże, również w e-zdrowiu – podkreślał Wojciech Wiśniewski.

NIE „CZY”, TYLKO „KIEDY I JAK”

Projekt ustawy o ABM jest po konsultacjach społecznych. Ministerstwo analizuje poprawki i chce, żeby agencja powstała już w przyszłym roku. W 50 proc. byłaby finansowana z budżetu (na administrację, współpracę międzynarodową), a w drugiej połowie z NFZ (np. na niekomercyjne badania kliniczne). Minister Szumowski potwierdził też, że w kwestii wysokości zarobków w agencji (ta kwestia pojawiała się w doniesieniach medialnych) została już podjęta decyzja o ich obniżeniu. Tłumaczył jednak, że jeśli w Agencji mają pracować najlepsi specjaliści, również z zagranicy, to jej finansowanie powinno być atrakcyjne choćby po to, by zapobiec korupcji. – Zatrudniając międzynarodowych ekspertów, zyskujemy dostęp do ich prac, obiektywizm w ocenianiu projektów. Rośnie również ranga agencji, a polskim naukowcom będzie łatwiej przebić się z publikacjami naukowymi i z wdrożeniem technologii na światowe rynki – mówił minister Szumowski. Eksperci zgodnie podkreślali, że taka agencja jak ABM powinna w Polsce funkcjonować już od wielu lat.

Okładka tygodnika Do Rzeczy: 43/2018
Artykuł został opublikowany w 43/2018 wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ zma
 0

Czytaj także