Premier Donald Tusk został zapytany przez dziennikarzy na sejmowym korytarzu o aferę z Kłodzka (woj. dolnośląskie). 45-letni Przemysław L. został skazany na 25 lat więzienia za przestępstwa seksualne popełnione na nieletnich dziewczynkach, zoofilię oraz rejestrowanie tych czynów na filmach i zdjęciach. Jego była żona Kamila L., w przeszłości działaczka Platformy Obywatelskiej, została skazana na 6,5 roku pozbawienia wolności za nieudzielenie pomocy małoletniej – swojej córce z poprzedniego związku, będącej ofiarą gwałtu, a także współudział w znęcaniu się nad zwierzętami.
Po serii medialnych publikacji Koalicja Obywatelska w powiecie kłodzkim wydała oświadczenie, w którym poinformowała, że Kamila L. od ponad dwóch lat nie należy już do struktur partii. W 2018 r. kandydowała w wyborach samorządowych. Natomiast jeszcze w 2024 r. pełniła funkcję pełnomocnika wyborczego lokalnego komitetu. Aktywnie udzielała się politycznie, publikując w mediach społecznościowych zdjęcia z wpływowymi politykami KO.
Tusk: Wyjątkowo brudna, obleśna polityka
– Jest wyjątkowym skandalem próba takiego politycznego wykorzystywania zbrodni pedofilii. Mnie nikt nie musi przekonywać, byłem pierwszym politykiem w Polsce, który wytoczył pedofilii i innym przestępstwom na tle seksualnym, szczególnie wobec nieletnich, bezwzględną walkę. Jeszcze wtedy, kiedy byłem po raz pierwszy premierem – mówił w piątek Donald Tusk, pytany o to, czy wyciągnie konsekwencje wobec działaczy z Dolnego Śląska, którzy "nie reagowali na przypadki pedofilii".
– W sprawie kłodzkiej przestępca winny ohydnej zbrodni pedofilii i gwałtów dostał 25 lat więzienia. Nikt niczego nie krył. Jego żona, która prawdopodobnie z nim współpracowała – chociaż sprawa jest przed apelacją – na razie dostała sześć lat wyroku więzienia – kontynuował.
– Znam tylko jeden przypadek zbrodni pedofilii kryty przez polityków. I on dotyczy jednego z najważniejszych polityków PiS. Nie będę używał nazwiska, bo nie chcę robić z tego polityki, ale dobrze wiecie, o kim mówię, o jakiej sprawie mówię. Tak, wtedy zaangażowano całe państwo, żeby sprawie łeb ukręcić – stwierdził Tusk, nie tłumacząc, o kim mowa.
– Każdy, kto podnosi rękę na dziecko, szczególnie w tak obrzydliwych zamiarach jak wykorzystanie seksualne, szczególnie z użyciem przemocy, będzie bezwzględnie ścigany. Jeśli coś budzi moje podobne obrzydzenie jak tego typu zbrodnie, przestępstwa, to także politycy, którzy mają coś na sumieniu, a starają się z tragedii ofiar i z samego faktu zbrodni robić taką wyjątkowo brudną, obleśną politykę. Nikt niczego nie ma zamiaru ukrywać. Wręcz przeciwnie. To jest najwyższa kara w historii, 25 lat – powiedział premier.
– Dobrze wiecie, dlaczego ta sprawa w tej chwili jest rozgrywana politycznie i że miała bezpośredni związek z tym nieszczęsnym prezydenckim wetem. Za dużo ludzi już w tej chwili ma powód się wstydzić, także ci, którzy robią z tego polityczną hucpę – skwitował szef rządu, nawiązując do prezydenckiego weta ws. nowelizacji Kodeksu postępowania karnego. Sejmowi nie udało się go odrzucić.
Czytaj też:
"Milczą. Wymownie". Kaczyński o "pedofilii wśród działaczy KO"Czytaj też:
O tym nie wolno mówić w TVN24? "Kuriozalna sytuacja!"
