Wiceprezes PiS Mateusz Morawiecki ostrzega, że w wyniku rządów Donalda Tuska wracają czasy, które dla wielu Polaków były bardzo trudne. "Pamiętacie czasy, gdy umowa o pracę była marzeniem, a nie standardem? Kiedy stawka za pracę na umowie śmieciowej wynosiła 2-3 zł za godzinę? Kiedy Polacy pakowali walizki i wyjeżdżali do Niemiec, Holandii, Anglii, bo w Polsce po prostu nie było za co żyć? o już nie historia. To właśnie wraca" – napisał były premier w mediach społecznościowych.
Morawiecki przywołuje badanie NBP, "Szybki Monitoring Przedsiębiorstw", który jak pisze "jest bezlitosne dla obecnego rządu". "Przeciętna planowana podwyżka wynagrodzeń w II kwartale 2026 to zaledwie 4,4 proc. rok do roku. Najniżej od co najmniej 2015! A inflacja rośnie. Życie staje się coraz droższe. Paliwo, jedzenie, czynsze – wszystko pnie się w górę. Firmy to widzą, a pracownicy to czują. A podwyżek nie ma, bo – uwaga – pracodawcy nie muszą ich dawać. Rynek pracy za Tuska znów się skurczył. Ponad 45 proc. Polaków spodziewa się wzrostu bezrobocia w ciągu najbliższych 12 miesięcy. Jak wskazuje Polski Instytut Ekonomiczny, liczba osób zatrudnionych wyłącznie na umowie zlecenia rośnie od 2023 roku. Od tamtego momentu wzrosła o 15 proc. w niecałe trzy lata. Żadnego urlopu, żadnej odprawy, żadnej pewności jutra. Słyszycie echo przeszłości? Bo ja słyszę – Polskę z lat 2008-2015" – ocenia polityk PiS.
Zwolnienia grupowe znowu zmorą
Morawiecki dodaje też, że rozpędzają się zwolnienia grupowe. "2025 r. był pod tym względem najgorszy od poprzedniego rekordu Tuska z 2008 roku (ponad 97 tys. zgłoszeń), a pierwsze miesiące 2026 roku przyniosły kolejne zapowiedzi redukcji, szczególnie w sektorach: odzieżowym, meblarskim oraz w centrach usług wspólnych. Mechanizm jest zawsze ten sam: gospodarka schładza rynek pracy, pracodawca przestaje walczyć o pracownika, wzrost płac hamuje, prekaryjne formy zatrudnienia rosną, a młodzi głosują nogami" – napisał.
"A robi to znów ten sam człowiek i jego rząd, którzy tamtą Polskę stworzyli – i którzy przez ponad dwa lata u władzy nie zrobili nic, żeby realnie wzmocnić pozycję pracownika wobec pracodawcy. Tusk 1.0 zostawił Polsce milion emigrantów zarobkowych i pokolenie wychowane na śmieciówkach. Tusk 2.0 realizuje ten sam scenariusz. Bo inaczej nie umie. A dane to potwierdzają. Pytanie brzmi – jak długo Polska gospodarka i polskie rodziny to wytrzymają? Bo Tusk 3.0 to recesja" – podsumował były premier.
Czytaj też:
"Alarm budżetowy". Czarnek: Gdzie są pieniądze Polaków?Czytaj też:
Morawiecki czy Czarnek? Prezes PiS popełnił błąd
