W sobotę Mateusz Morawiecki udzielił wywiadu Telewizji Republika. Przedmiotem rozmowy był rozłam w PiS. Były premier przedstawił swój punkt widzenia na całą sprawę i przypomniał swoje stanowisko wedle którego "do samego końca" miał starać się o zachowanie jedności partii. W jego wersji wydarzeń do rozłamu doprowadziła jednak wewnętrzna grupa "intrygantów".
Morawiecki kilkukrotnie podkreślił, dla Polski najważniejsze jest odsunięcie od władzy obecnej koalicji rządzącej pod wodzą Donalda Tuska i wyraził w tym zakresie wolę porozumienia z innymi ugrupowaniami tzw. szeroko pojętej prawicy. Były premier tłumaczył też, że nigdy nie był doradcą Donalda Tuska.
Morawiecki: Pokonać rząd Donalda Tuska
Prowadzący Adrian Klarenbach zapytał swojego gościa, czy bardziej zależało mu na tym, by ponownie zostać premierem, czy na tym, żeby zostać "hegemonem PiS-u".
– Z ręką na sercu, zależało mi na dwóch najważniejszych sprawach – odparł lider Stow. Rozwój Plus. – Pierwsza to żeby pokonać rząd Donalda Tuska, ale druga, żeby nie było to zwycięstwo pyrrusowe – wskazał.
Polityk przypomniał w tym kontekście, że w 2023 roku PiS wygrał wybory parlamentarne, ale nie zdołał sformować koalicji rządzącej. – Chcieliśmy doprowadzić do tego, żeby zwycięstwo było skonsumowane. To znaczy, żebyśmy nie byli otoczeni kordonem sanitarnym. Tu wchodzi w grę myślę moja cecha i cecha ludzi, którzy budują ze mną Rozwój Plus – to jest cecha zdolności do kompromisu, do dogadania się – ocenił Morawiecki, dodając, że wierzy w porozumienie ugrupowań politycznych dla których "patriotyzm jest głównym azymutem" w celu odsunięcia od władzy rządu Donalda Tuska.
– Zdolność do kompromisu będzie kluczowym elementem do zdolności utworzenia przyszłego rządu – podkreślił Morawiecki.
Czytaj też:
Wygnanie infanta Czytaj też:
Lisicki: To jest realna przyczyna konfliktu i rozłamu w PiS
