Wtedy AfD broniło Polski. Dziennikarz przypomina

Wtedy AfD broniło Polski. Dziennikarz przypomina

Dodano: 
Politycy na kongresie AfD
Politycy na kongresie AfD Źródło: PAP/EPA / CLEMENS BILAN
Od wielu lat powtarzam, że AfD może zdobyć władzę w Niemczech i musimy wiedzieć, jak z nimi rozmawiać – mówi Cezary Gmyz.

Wieloletni korespondent polskich mediów w Niemczech przypomniał w rozmowie z Piotrem Matczukiem na kanale 13 Piętro, jakie są niektóre sztandarowe postulaty AfD, kim są liderzy tego ugrupowania i dlaczego notuje ono obecnie 30 proc. poparcia w zachodnich Niemczech i ponad 40 proc. na wschodzie kraju.

AfD – zmora establishmentu

W przyszłym roku na Starym Kontynencie cała seria wyborów, z których elity w Brukseli dążące do centralizacji Unii Europejskiej mogą nie być zadowolone. Establishmenty coraz silniej straszą ludzi partiami tak zwanej "skrajnej" prawicy. Ma to miejsce także w Polsce.

Szczególnie w kontekście zagrożenia dla dalszych rządów lewicowych elit Unii Europejskiej będą wybory w Hiszpanii, Polsce i Francji. Ale na ten moment uwagę przykuwają właśnie wybory do Landtagów w Niemczech, gdzie cały czas w siłę rośnie Alternatywa dla Niemiec – jedyna w kraju licząca się formacja prawicowa i antysystemowa. 6 września w Saksonii-Anhalt AfD może zdobyć większość. Parlament landowy to 83 posłów, więc trzeba mieć 42. Obecnie sondaże są dla tej partii optymistyczne.

Niemcy mają dość masowej migracji

Gmyz podkreślił, że Niemcy stawiają na AfD przede wszystkim dlatego, że mają dość masowej migracji. Ponadto formacja chce zlikwidować ETSprzeciwstawia się centralizacji UE. Publicysta powiedział, że w istocie rzeczy program AfD jest w około trzech czwartych konserwatywny i ocenił, że spokojnie mogłyby się pod nim podpisać polskie ugrupowania konserwatywne.

Gmyz przypomniał, że w Parlamencie Europejskim deputowani AfD wielokrotnie bronili Polski, kiedy przeciwko naszemu krajowi za rządów PiS ciągle były wszczynane procedury tzw. praworządnościowe. – Wskazywali też Polskę jako przykład tego, jak powinno się prowadzić politykę migracyjną – dodał.

Jak zaznaczył, we wschodniej części RFN elity urządziły takie migracyjne "tornado", jakie miało być także zrobione w Polsce. Zachód był już nasycony przybyszami, więc falę z 2015 roku wysyłano na wschód. – W ciągu kilku lat zmieniła się struktura ludnościowa. To były tereny zamieszkałe przez etnicznych Niemców – przypomniał, dodając, że wtedy tamtejsi Niemcy poczuli wszystkie kłopoty wynikające z masowej migracji, w tym drastyczne obniżenie poziomu bezpieczeństwa.

Tendencje rewizjonistyczne?

Gmyz przyznał, że u niektórych działaczy w partii rzeczywiście pojawiają się tendencje rewizjonistyczne co do kwestii granic z polską, ale nikt o tym na poważnie nie myśli, m.in. dlatego, że są to tereny od lat zamieszkałe niemal wyłącznie przez Polaków, a Niemców jest garstka. Dziennikarz Telewizji Republika i tygodnika "Do Rzeczy" powiedział, że w Niemczech generalnie rzecz biorąc nie ma nastrojów antypolskich, choć niekiedy pewna niechęć pojawia się we wschodniej części kraju.

– Wbrew temu, co się o nich mówi, politycy AfD są dość racjonalni i jak się z nimi rozmawia, to widać, że priorytetem jest dla nich rozwiązanie problemu migracji i to jest temat, na czym oni wypłynęli – powiedział Gmyz.

Służby przeciwko jednej z partii

Dziennikarz przypomniał też, że przeciwko partii mocno działają służby specjalne, które mogą lokować w niej swoich agentów. Jednocześnie wobec perspektywy objęcia władzy przez AfD zmieniane jest ustawodawstwo, zabezpieczane są wpływy w mediach rządowych. W Saksonii-Anhalt przygotowywana jest marginalizacja tamtejszego Urzędu Ochrony Konstytucji. – Jak AfD obejmie ministerstwo spraw wewnętrznych to może się dowiedzieć, ilu agentów Urząd Ochrony Konstytucji miał w AfD – zwrócił uwagę.

Czytaj też:
Niemieckie dziennikarki: Tusk nie dotrzyma obietnic, jeżeli będzie przestrzegał prawa
Czytaj też:
Nawet tanie surowce z Rosji mogą nie pomóc Niemcom? O przyczynie mało się mówi

Opracował: Grzegorz Grzymowicz
Źródło: DoRzeczy.pl / 13 Piętro, YouTube
Czytaj także