Na początku czerwca sekretarz spraw wewnętrznych w administracji Donalda Trumpa, Doug Burgum ogłosił cofnięcie zarządzenia Joe Bidena z grudnia 2024 r., które zakazywało wierceń w Narodowej Rezerwie Naftowej na Alasce – największego terenu publicznego w USA o powierzchni 9 mln hektarów.
Zwiększenie wierceń na Alasce
W ocenie analityków decyzja ekipy Trumpa może mieć dalekosiężne skutki dla przyszłości Alaski. Z jednej strony, otwarcie na wydobycie ma w założeniu administracji przełożyć się na wzrost gospodarczy, obniżenie cen energii i zwiększenie niezależności energetycznej USA. Z drugiej – zdaniem niektórych – niesie za sobą ryzyko nieodwracalnych szkód dla unikalnych ekosystemów i społeczności lokalnych.
Koniec prymatu ideologii klimatycznej w USA
Po objęciu władzy Trump cofnął wiele decyzji prezydenta Bidena dotyczących energetyki. Zniósł np. regulacje w kwestii wydobycia ropy naftowej oraz wycofał się z paryskiego porozumienia klimatycznego.
Elementem kampanii prezydenckiej kampanii Donalda Trumpa było także hasło "drill, baby, drill" w rozumieniu wydobywania jak największych ilości ropy naftowej i gazu. Republikanin znany jest bowiem z nastawienia na przedsiębiorczość, konkurencyjność gospodarki i politykę energetyczną nietraktującą w sposób nadrzędny ideologii klimatystycznej. Trump zapowiadał też przed wyborami powrót do węgla. W tym zakresie również działania są już prowadzone.
Czytaj też:
USA kończą z narzucaniem OZE kosztem stabilnych źródeł energii
Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.
Zapraszamy do wypróbowania w promocji.
