Jednocześnie wskazała, że zaproponowany podatek od nadzwyczajnych zysków może doprowadzić do zagrożenia dla sytuacji finansowej niektórych przedsiębiorstw, a także pogorszenia bezpieczeństwa paliwowego państwa, ograniczenia zdolności inwestycyjnych przedsiębiorstw oraz podważenia realizacji zobowiązań transformacji energetycznej.
"Proponowana danina opiera się o założenie, że w branży paliwowej wystąpiły nadmiarowe zyski, tymczasem zupełnie pominięto fakt, że od końca lutego 2026 r. branża działa w trybie kryzysowym. Z uwagi na blokadę Cieśniny Ormuz znaczącemu utrudnieniu uległa logistyka dostaw. Przedsiębiorcy, chcąc zaoferować paliwo polskiemu klientowi, sami muszą kupować je za granicą po znacząco wyższych cenach. Porównując ceny hurtowe paliw w okresie 1.01-30.04.2026, odnotowano wzrost o 35% w przypadku benzyny PB95 i o 44% w przypadku oleju napędowego. Droższy jest także surowiec sprowadzany do krajowych rafinerii. Notowania miesięcznych kontraktów terminowych na ropę Brent wzrosły we wskazanym okresie o 86%. Wzrost cen na stacjach wynika zatem z przyczyn niezależnych od przedsiębiorców – globalnego kryzysu energetycznego. W Polsce nieuzasadnione zwiększanie cen w sytuacji obniżania podatku VAT i akcyzowego zostało uniemożliwione wprost przez pakiet CPN i mechanizm cen maksymalnych (co było jego istotą). Pakiet CPN spowodował wręcz, że część działalności branży paliwowej jest realizowana ze stratą. Wynika to przede wszystkim z objęcia mechanizmem cen maksymalnych paliw premium, cechujących się wyższymi parametrami czy też stacji znajdujących się w miejscach obsługi podróżnych (MOP) przy autostradach i drogach ekspresowych, gdzie koszty prowadzenia działalności są zdecydowanie wyższe" – czytamy w oświadczeniu POPiHN.
Co tak naprawdę obciąża podatek?
Organizacja przekonuje, że proponowany podatek, wbrew nazwie, nie obciąża "zysków", a różnicę przychodów. Oznacza to, że pominięto w nim m.in. koszty logistyczne czy wydatki inwestycyjne i dodatkowa danina może wpędzić niektóre firmy w straty finansowe. Co więcej, rząd nie przewidział również możliwości uwzględnienia podatku w kosztach uzyskania przychodu, zmniejszających podstawę opodatkowania podatkiem dochodowym. Spowoduje to zatem zjawisko podwójnego opodatkowania.
"W przypadku kontynuacji prac nad projektem POPiHN zwraca uwagę, że zaproponowana, 60-procentowa stawka podatku daleko odbiega od standardów państwa realizującego zasady społecznej gospodarki rynkowej. Do tej pory porównywalne stawki miały zastosowanie do nieujawnionych przychodów i miały charakter sankcyjny. Przyjęcie jej dla opodatkowania branży paliwowej buduje niesprawiedliwe skojarzenia uczciwych podmiotów z podmiotami dokonującymi przestępstw podatkowych. Zwracamy uwagę, że w przy okazji poprzedniego historycznego zjawiska znaczących wzrostów cen paliw, tj. w 2022 r., Rząd przyjął bardziej uzasadnione ekonomicznie rozwiązania – wówczas stawka 'składki solidarnościowej' nałożonej na sektor węglowy wynosiła 33%" – czytamy dalej.
Zdaniem POPiHN, proponowane przez rząd przepisy, wprowadzane z mocą wsteczną, naruszają konstytucyjne zasady stanowienia prawa, w tym w szczególności art. 2 Konstytucji – zasady demokratycznego państwa prawnego. Trybunał Konstytucyjny konsekwentnie uznaje, że wprowadzanie regulacji z mocą wsteczną narusza wynikającą z art. 2 Konstytucji zasadę lex retro non agit (zasadę nieretroaktywności).
"Obciążenie branży paliwowej dodatkową, 4-miliardową daniną, wobec ponoszenia już rokrocznie ok. 90 mld kosztów podatkowych, doprowadzi do ograniczenia możliwości inwestycyjnych przedsiębiorców. Tymczasem wobec faktu, że Polska importuje ponad 30% paliw płynnych zużywanych w kraju, potrzeba inwestycji w bezpieczeństwo paliwowe (terminale przeładunkowe i magazyny). Mimo że w l. 2015-2024 popyt na paliwa wzrósł o 70%, pojemności magazynowe wzrosły tylko o 10-15%, co stanowi zagrożenie dla stabilności rynku. Oprócz tego dodatkowa danina może ograniczyć zdolności branży do realizacji ambitnych celów transformacji energetycznej. Według Krajowego Planu na rzecz Energii i Klimatu (KPEiK), rządowego dokumentu przyjętego 8 czerwca br., tylko w l. 2026-2030 sektor paliw płynnych będzie musiał wydać ok. 60 mld zł na dekarbonizację" – wskazał także POPiHN.
Jakie będą konsekwencje podatku?
Dodatkowe obciążenie podatkiem nie tylko sprzedaży paliw w kraju, lecz także eksportu może doprowadzić do pogorszenia pozycji konkurencyjnej Polski na rynku europejskim oraz tworzenia szlaków handlowych np. na Ukrainę, omijających nasz kraj. W efekcie Polska może utracić rolę hubu logistycznego i część wpływów z opłat portowych, podkreślono także w materiale.
"W czasach geopolitycznej niepewności i globalnych ograniczeń w dostawach, krajowe moce rafineryjne oraz infrastruktura logistyczna są niezbędne dla bezpieczeństwa energetycznego, zmniejszenia zależności od importu, ograniczenia narażenia na wahania cen oraz wsparcia odporności sektora obronnego i innych kluczowych sektorów. Mając również na uwadze istotne wątpliwości co do zgodności proponowanych przez rząd rozwiązań z Konstytucją RP POPiHN apeluje o odstąpienie od procedowania projektu" – zakończono w oświadczeniu.
Stanowisko zostało przedstawione w imieniu następujących członków POPiHN: Amic Polska, Anwim, Aramco Fuels Poland, bp Europa SE, Circle K Polska, MOL Polska, Shell Polska oraz Unimot.
Oznacza to, że pod oświadczeniem nie podpisali się m.in. członkowie POPiHN kontrolowani przez Skarb Państwa (Orlen, PERN), a także firmy związane z branżą olejową.
Rada Ministrów przyjęła wczoraj projekt ustawy o podatku od nadzwyczajnych zysków ze zbycia paliw ciekłych osiągniętych w okresie od marca do grudnia 2026 r. Projekt przewiduje wprowadzenie czasowego podatku od nadzwyczajnych zysków (tzw. windfall tax) osiąganych przez przedsiębiorstwa zajmujące się wytwarzaniem i obrotem paliwami ciekłymi z zagranicą na podstawie posiadanej koncesji na obrót paliwami z zagranicą.
Czytaj też:
Nowy podatek. Rząd zdecydowałCzytaj też:
Podatek od "małpek" wzrośnie czterokrotnie. Tusk dał zielone światło

