Baranowska: Do brukselskich elit zaczęło docierać, że rząd PiS nie jest na chwilę

Baranowska: Do brukselskich elit zaczęło docierać, że rząd PiS nie jest na chwilę

Dodano: 136
Ursula von der Leyen i premier Mateusz Morawiecki
Ursula von der Leyen i premier Mateusz Morawiecki / Źródło: PAP / Radek Pietruszka
Wybory europejskie, które PiS wygrał wyraźnie, bo aż siedmioma punktami procentowymi umocniły pozycję rządu w rozmowach z Brukselą, także na temat sądownictwa i praworządności. Do elit brukselskich zaczęło docierać, że rząd PiS nie jest rządem na chwilę, nie jest stanem tymczasowym, a opowieści, którymi raczą ich politycy opozycji i zachodnie media nie oddają tego, jak wygląda polska rzeczywistość i nastroje polskich wyborców – mówi portalowi DoRzeczy.pl Kamila Baranowska. Publicyści tygodnika "Do Rzeczy" podsumowują 2019 rok i przedstawiają prognozy na 2020 rok.

Jakie wydarzenie było najistotniejsze w mijającym roku w polityce krajowej?

Zapewne wybory europejskie i potem parlamentarne. Choć wydaje mi się, że te pierwsze były nawet ważniejsze.

Dlaczego?

Z dwóch powodów. Po pierwsze pokazały, w jakim miejscu znajduje się opozycja, która nadal zachowuje się, jakby nie otrząsnęła się po porażce z 2015 roku i szuka na oślep sposobu na odsunięcie PiS od władzy, bo tak odbieram pomysł utworzenia szerokiej Koalicji Europejskiej, której jedynym spoiwem była chęć odsunięcia PiS od władzy, podczas gdy po 2015 roku oczywistym się stało, że wyborcy oczekują czegoś więcej – chcą propozycji programowych, konkretów, a nie rytualnych formułek o końcu demokracji i dyktatorze Kaczyńskim. Po drugie, wybory europejskie, które PiS wygrał wyraźnie, bo aż siedmioma punktami procentowymi umocniły pozycję rządu w rozmowach z Brukselą, także na temat sądownictwa i praworządności. Do elit brukselskich zaczęło docierać, że rząd PiS nie jest rządem na chwilę, nie jest stanem tymczasowym, a opowieści, którymi raczą ich politycy opozycji i zachodnie media nie oddają tego, jak wygląda polska rzeczywistość i nastroje polskich wyborców.

Co było najważniejsze w 2019 roku w polityce międzynarodowej?

Z punktu widzenia polskiego rządu pewnie za takie wydarzenie można by uznać nowy kształt Komisji Europejskiej z nową przewodniczącą Ursulą von der Leyen na czele. Usunięcie w cień Fransa Timmermansa, do czego mocno przyczynił się premier Morawiecki i wybór szefowej, która zdaje się nieco lepiej rozumieć punkt widzenia polskiego rządu to szansa na wyprostowanie relacji z Brukselą, także jeśli chodzi o trwający spór o praworządność. Dla Polaków na pewno ważne było zniesienie wiz do USA, o co od lat kolejne polskie rządy zabiegały i co od lat kolejni amerykańcy politycy nam obiecywali. Patrząc zaś szerzej z ważniejszych wydarzeń wymieniłabym kolejne zwroty akcji w sprawie Brexitu, demonstracje „żółtych kamizelek” we Francji, które osłabiły prezydenta Macrona, wielki pożar katedry Notre Dame, historyczne spotkanie prezydenta USA z przywódcą Korei Północnej czy niedawne wszczęcie procedury impeachmentu wobec Donalda Trumpa.

Co nas czeka w krajowej polityce w roku 2020?

Najważniejszym wydarzeniem w kraju będą wybory prezydenckie. Wbrew pozorom wcale nie będą one dla prezydenta Andrzeja Dudy łatwe i przyjemne. Nadal pozostaje faworytem, ale już w wyborach parlamentarnych PiS przekonał się, że bycie faworytem może utrudniać mobilizację wszystkich wyborców, na których się liczyło. Ciekawe też będzie, co stanie się z Platformą Obywatelską, czy Grzegorzowi Schetynie uda się obronić partyjne przywództwo i uchronić tę partię przed całkowitym rozpadem, czy na czele partii stanie ktoś zupełnie nowy. Ten ostatni scenariusz nie wróży dobrze przyszłości partii, bo Schetyna, przy wszystkich swoich wadach, ma polityczne doświadczenie i chyba jako jedyny mógłby przeprowadzić Platformę przez chude lata opozycyjne. Myślę, że z innym liderem, mniej obeznanym w wewnętrznych układankach będzie to dużo trudniejsze. Zwłaszcza, że nawet pokonany Schetyna ot tak, z dnia na dzień nie utraci swoich wpływów w partii. Ciekawe będzie także to, jak poradzą sobie polityczne „świeżaki”, czyli partia Razem i Konfederacja. Czy Razem przetrwa ten rok w koalicji z SLD i Wiosną czy jednak zdecyduje się na własną drogę? I czy Konfederacja wykorzysta szansę na zagospodarowanie niszy po prawej stronie od PiS czy jednak polegnie na swoim radykalizmie i braku doświadczenia.

A sprawy międzynarodowe?

Te pewnie zdominuje najpierw kampania, a potem listopadowe wybory prezydenckie w USA. Kampania zapowiada się brutalnie i emocjonująco, czego już zapowiedzią jest wszczęta procedura impeachmentu wobec Trumpa. To wybory ważne także z punktu widzenia Polski i polskiego rządu, który cieszy się dobrymi relacjami z obecnym prezydentem USA.

Czytaj też:
Gociek: Bez wygranej PiS w eurowyborach nie byłoby wygranej do Sejmu
Czytaj też:
Semka: Wybory do Europarlamentu były kluczowe dla utrzymania władzy przez PiS

Źródło: DoRzeczy.pl
 136
Czytaj także