W poniedziałek przewodniczący komitetu referendalnego w Krakowie Jan Hoffman w Kanale Zero mówił o bliskim ogłoszeniu postanowienia o referendum.
– Proces liczenia zakończy się dziś lub jutro, bo taką informację otrzymaliśmy od komisarza wyborczego. I najpóźniej na początku przyszłego tygodnia, czyli zaraz po świętach wielkanocnych zostanie wydane postanowienie o przeprowadzeniu referendum – powiedział.
W mediach społecznościowych komitetu referendalnego poinformowano z kolei o zakończeniu liczenia podpisów oraz przekroczeniu wymaganej liczby 58 355 ważnych głosów poparcia. We wpisie dodano, że decyzja komisarza może zapaść po świętach wielkanocnych.
Referendum w Krakowie. Komisarz Wyborczy dementuje doniesienia
We wtorek jednak pojawił się komunikat Komisarza Wyborczego dementujący te informacje.
„Komisarz Wyborczy w Krakowie I nie informował o stanie weryfikacji podpisów, ani kiedy zakończy się proces liczenia głosów. Czynności sprawdzające w dalszym ciągu trwają. Po ich zakończeniu Komisarz Wyborczy w Krakowie I niezwłocznie poda informację do publicznej wiadomości. Podane przez pana Jana Hoffmana informacje podczas wywiadu dla Kanału Zero (…) są nieprawdziwe” – czytamy.
Aleksander Miszalski zostanie odwołany?
Komitet referendalny miał od 27 stycznia 60 dni na zbiórkę podpisów, ale zakończył ją po 43 dniach, zbierając niemal 134 000 podpisów.
W przypadku Krakowa pod wnioskiem musi się podpisać 58 355 osób. Referendum w sprawie odwołania prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego i rady miasta może odbyć się już w maju.
Jeśli referendum w Krakowie się odbędzie, to aby było ważne, w głosowaniu musi wziąć udział nie mniej niż 3/5 liczby biorących udział w wyborze prezydenta miasta, czyli 158 555 osób. O wyniku referendum decyduje większość głosów „za” lub „przeciw” odwołaniu Aleksandra Miszalskiego z funkcji.
Inicjatorzy referendum zarzucają Aleksandrowi Miszalskiemu m.in. zadłużenie miasta, kolesiostwo, nieprofesjonalny audyt przeprowadzony w urzędzie po objęciu władzy po Jacku Majchrowskim, niespełnienie wyborczych obietnic, sprawowanie urzędu w sposób niegodny. W tym przypadku chodzi m.in. o taniec na dachu magistratu do piosenki, w której pojawiają się wulgarne słowa. W ocenie prezydenta Krakowa próba jego odwołania jest dla jego przeciwników rodzajem „dogrywki” ostatnich wyborów samorządowych, które wygrał w drugiej turze.
Czytaj też:
Fatalne wieści dla Miszalskiego. Dziś nie miałby szans na prezydenturęCzytaj też:
Złożono wniosek o przeprowadzenie referendum. Liczba podpisów robi wrażenie
