Ceuta pod presją migrantów. Ekspert wskazuje powody

Ceuta pod presją migrantów. Ekspert wskazuje powody

Dodano: 
Hiszpańskie służby wobec nielegalnych migrantów z Maroka w Ceucie
Hiszpańskie służby wobec nielegalnych migrantów z Maroka w Ceucie Źródło: PAP/EPA / Reduan Dris
Dlaczego akurat teraz nielegalni migranci z Maroka zaczęli masowo szturmować hiszpańską Ceutę? Wszystko wskazuje, że nie jest to przypadek.

W ciągu doby (czwartek-piątek) do hiszpańskiego miasta Ceuta, znajdującego się na afrykańskim cyplu tworzącym Cieśninę Gibraltarską, przybyło ponad 60 tys. migrantów. Ludzie przekraczali granicę zarówno na lądzie, jak i morzu. Na miejsce zostało wysłane wojsko. Premier Pedro Sanchez odmówił jednak podjęcia decyzji o wprowadzeniu stanu wyjątkowego. Władze w Madrycie przekazały, że większość migrantów została już zawrócona do swojego kraju.

Dlaczego presja na Ceutę miała miejsce właśnie teraz? Jak mówi w rozmowie z Wirtualną Polską Maciej Pawłowski z Instytutu Nowej Europy, na sytuację wpływają trzy czynniki. Pierwszym jest wyrok hiszpańskiego Sądu Najwyższego z początku lipca, gdy uznano, iż procedura natychmiastowego zawracania (tzw. push-backi – red.) nie może być stosowana wobec migrantów, którzy docierają do Ceuty lub Melilli wpław.

– A to właśnie wodą idzie dziś główny ruch: płot kończy się na plaży, więc wystarczy wejść do morza, opłynąć falochron i wyjść na brzeg już po hiszpańskiej stronie. Kto tak dotrze, nie może zostać od razu zawrócony – zauważa.

Decyzje władz jak kostki domina

Pawłowski mówi, że po drugie na kryzys wpłynęła decyzja rządu w Madrycie o legalizacji pobytu prawie pół miliona osób, które przyjechały do Hiszpanii przed 2025 r. – Miała ona usankcjonować stan faktyczny: chodzi o ludzi, których i tak nie da się deportować, bo Hiszpania nie ma odpowiednich umów z krajami ich pochodzenia. Dzięki tej decyzji bardzo zostanie wzmocniony system ubezpieczeń społecznych oraz hiszpański budżet państwa przez składki i podatki (Mechanizm jest prosty: osoby często już pracują, tylko na czarno. Legalizacja nie tworzy nowych pracowników, tylko przenosi istniejących z szarej strefy do systemu – red.). Jednak efektem ubocznym jest tzw. efekt przywołania, czyli nowi imigranci przez jakiś czas są bardziej zainteresowani przybyciem do Hiszpanii, bo liczą, że z czasem ich pobyt stanie się legalny. To zainteresowanie z czasem osłabnie, bo ostatnia taka amnestia była prawie 30 lat temu, a kolejna będzie pewnie za kolejne 20-30 lat – wyjaśnia ekspert.

Czynnik trzeci to ruch hiszpańskiego parlamentu z 23 lipca. Komisja sprawiedliwości Kongresu Deputowanych zaakceptowała wtedy projekt ustawy dającej mieszkańcom Sahary Zachodniej prawo do hiszpańskiego obywatelstwa. I to właśnie ten krok wywołał eskalację w relacjach z Rabatem.

–To dla Marokańczyków uderzenie w ich świętą zasadę integralności terytorialnej. Boją się, że to otworzy furtkę dla opozycyjnego Frontu Polisario (Front Polisario to polityczno-wojskowa organizacja niepodległościowa walcząca o status Sahary Zachodniej, utworzona 10 maja 1973 r., dążąca do suwerenności Sahrawi i kontrolująca część spornego terytorium – red.), który będzie mógł bezpiecznie rezydować na terytorium Hiszpanii i stamtąd zarządzać działaniami partyzantki w Saharze Zachodniej – mówi ekspert Instytutu Nowej Europy.

Źródło: Wirtualna Polska
Czytaj także