Jak stwierdził w swoim artykule amerykański "Forbes", jeśli ukraińskie drony rzeczywiście biorą udział w bombardowaniach lotnisk rosyjskich sił powietrznych w odległości ponad 500 km od rosyjskiej granicy, sugeruje to, że Ukraina ma teraz środki technologiczne do uderzenia w Moskwę, która znajduje się 400 km od granicy.
– To wcale nie oznacza, że Ukraina zaatakuje Moskwę. W rzeczywistości istnieją dobre powody, dla których Kijów powstrzymuje się od ataku na Moskwę. Ale możliwość ataku na tak rozległe miasto spowoduje kilka nieprzespanych nocy w stolicy – powiedział australijski generał Mick Ryan cytowany przez "Forbesa".
Atak na Moskwę
Według autorów artykułu, atak na Moskwę oznaczałby poważną eskalację trwającego od miesięcy konfliktu. Jak dotąd ukraińska armia koncentrowała się na atakowaniu baz lotniczych, mostów i obiektów logistycznych, z których wiele znajduje się na okupowanym przez Rosję terytorium Ukrainy, a część jest ulokowanych już na terytorium Rosji niedaleko granicy..
Jednocześnie, pisze "Forbes", ataki na rosyjską stolicę „byłyby uczciwą grą”. „Ostatecznie wojska rosyjskie zbombardowały Kijów, a także inne ukraińskie miasta” – czytamy w publikacji.
Atak na lotniska wojskowe Federacji Rosyjskiej, przynajmniej w części, mógłby zostać przeprowadzony przez ukraińskie odrzutowe drony rozpoznawcze Tu-141, które pozostały z czasów sowieckich. Ukraińskie Siły Powietrzne rzekomo armii Ukrainy. Nie ma jednak żadnego technicznego powodu, dla którego Kijów nie miałby skierować ich w stronę Moskwy.
Nie należy zakładać, że rosyjska obrona powietrzna bez problemu zestrzeli drony. Powtarzające się ukraińskie naloty dowiodły zarówno nieadekwatności rosyjskiej obrony powietrznej, jak i zdolności ukraińskich planistów do znalezienia sposobów na pokonanie tej obrony.
Ukraina nie atakuje
„Głównym powodem, dla którego Ukraińcy mogą nie uderzyć na Moskwę, jest to, że naloty na obszary zamieszkane mogą stanowić zagrożenie dla ludności cywilnej. W rzeczywistości, jeśli chodzi o rosyjskie naloty na ukraińskie miasta, najważniejsze jest to, że zabijają, ranią, wysiedlają i zastraszają cywilów” – pisze Forbes.
W publikacji podkreśla się, że celem Rosji jest terroryzowanie ludności ukraińskiej w celu osłabienia poparcia dla działań zbrojnych. Wielokrotnie jednak udowodniono, że ataki na miasta zwykle zwiększają opór ludności cywilnej, a nie go zmniejszają.
Czytaj też:
"Oczekujemy innych decyzji". Zełenski mocno do państw UECzytaj też:
Zacharowa: USA przygotowują przewrót pałacowy na Ukrainie
