W poniedziałek prezydent Karol Nawrocki wraz ze swoim węgierskim odpowiednikiem Tamasem Sulyokiem wziął udział w obchodach Dnia Przyjaźni Polsko-Węgierskiej w Przemyślu. Później polski przywódca pojechał do Budapesztu, gdzie spotkał się z premierem Węgier Viktorem Orbanem. Rozmowa trwała ponad godzinę i odbyła się bez udziału mediów.
Politycy koalicji rządzącej krytykują wizytę prezydenta Nawrockiego na Węgrzech. Niektórzy z nich nazywają Orbana "przyjacielem Putina". Sugerują również, że Nawrocki pojechał do Budapesztu, aby wesprzeć Viktora Orbana w kampanii wyborczej.
Nawrocki z wizytą u Orbana. "Skoro pojechał, to widać, że musiał"
Szef Kancelarii Sejmu Marek Siwiec był pytany na antenie radiowej "Trójki", co prezydent Karol Nawrocki zyskał wizytą u premiera Orbana. – Chyba dobre przyjęcie w Stanach Zjednoczonych, gdzie udaje się zaraz na kongres CPAC. Nie widzę innego powodu, żeby jechać do Orbana. Skoro pojechał, to widać, że musiał – powiedział.
– Któryś z doradców prezydenta powiedział, zresztą słusznie, że należy rozmawiać. Ja też jestem wielkim zwolennikiem rozmawiania, również z ludźmi, z którymi się nie zgadzamy. Największy sens ma rozmowa, perswazja, uzyskiwanie swoich celów – mówił Siwiec, zapytany o teorię, jakoby prezydent Nawrocki pojechał do Budapesztu przekonać Orbana, aby zgodził się na odblokowanie unijnej pomocy dla Ukrainy.
Siwiec: Ja bym może zrobił pół kroku do tyłu
– Nie wykluczam również tego, że to widoczne wczorajsze wkurzenie prezydenta miało związek z tym, że pokazywany jest w tej relacji wyłącznie jako zwolennik Orbana. Nie wiemy, co on tam powiedział, te komunikaty są bardzo powściągliwe, więc ja bym może zrobił pół kroku do tyłu – stwierdził szef Kancelarii Sejmu. – Prezydent Nawrocki powiedział głośno, że Putin jest zbrodniarzem – podkreślił.
– Być może walcząc ze swoimi przekonaniami, musiał pojechać, musiał zrobić shake hand [uścisnąć dłoń – przy. red.], musiał sobie zrobić zdjęcie po to, żeby będąc w Waszyngtonie powiedzieć: "hej, jestem lojalnym uczestnikiem tej wielkiej operacji, którą tutaj montujecie w Europie, wy, Amerykanie". Ta operacja nazywa się "rozwalić Unię Europejską" i to mnie najbardziej martwi, nie to, że prezydent pojechał na Węgry – zaznaczył Siwiec.
Czytaj też:
"Węgry odwiecznym przyjacielem". Nawrocki dziękuje po spotkaniu w Budapeszcie
