Jarosław Kaczyński odniósł się w mediach społecznościowych do obniżki cen paliw. Jego zdaniem jest to zasługą Przemysława Czarnka i presji, jaką udało się wywrzeć na rządzie.
"Presja ma sens. Musieliśmy czekać na ten dzień od 9 marca! Przez tygodnie Tusk łupił Polaków, twierdząc, że nic nie da się zrobić, potem prawie dobę nie publikowano ustawy i po cichu podnoszono ceny w hurcie, a na koniec rozporządzeniami przedłużono wyższe ceny aż do dzisiaj. Wreszcie razem osiągnęliśmy to, o co walczyliśmy od tygodni" – napisał prezes PiS.
"EfektCzarnka = niskie ceny, widoczne na stacjach paliw gołym okiem. Korzystajcie, bo, znając Tuska, nie wiadomo, jak długo te ceny będą utrzymane" – dodał polityk.
Nadzwyczajne działania rządu
W odpowiedzi na kryzys rząd uruchomił mechanizmy bezpośredniej ingerencji w rynek paliw. Jednym z nich jest wprowadzenie cen maksymalnych. Minister przekonuje, że to rozwiązanie ma chronić kierowców, a nie uderzać w biznes: – Mechanizm ceny maksymalnej nie jest wbrew jakiejkolwiek branży czy jakiemukolwiek przedsiębiorcy. Jak tłumaczył, celem jest ograniczenie spekulacji.
W poniedziałek rząd ogłosił konkretne stawki maksymalne, które obowiązują na stacjach od wtorku. Zgodnie z decyzją ministra energii maksymalne ceny paliw wynoszą:
- benzyna 95 – maksymalnie 6,16 zł za litr
- benzyna 98 – maksymalnie 6,76 zł za litr
- olej napędowy – maksymalnie 7,60 zł za litr
Sprzedaż paliw powyżej tych cen grozi surowymi karami, nawet do 1 mln zł. Kontrole ma prowadzić Krajowa Administracja Skarbowa. Co istotne, ceny maksymalne nie będą stałe. Resort energii zapowiada ich codzienną aktualizację w formie obwieszczeń.
Nowe regulacje są częścią pakietu "Ceny Paliwa Niżej", który obejmuje również:
- obniżkę VAT z 23 proc. do 8 proc.
- redukcję akcyzy (o ok. 28–29 groszy na litrze)
Według rządu cały pakiet ma obniżyć ceny paliw nawet o około 1,2 zł na litrze.
Czytaj też:
W nowym sondażu Polaków zapytano o gospodarkę. Złe wieści dla rząduCzytaj też:
Ceny eksplodują przez paliwa? Polska wchodzi w nową fazę inflacji
