Po roku sprawowania urzędu Karol Nawrocki cieszy się większą popularnością niż w chwili wyboru, a deklarujących nieufność wobec prezydenta jest zdecydowanie mniej niż tych, którzy mu ufają. To daje Karolowi Nawrockiemu pozycję najpopularniejszego polskiego polityka i jedynego, któremu ufa więcej niż połowa Polaków. Wciąż nie jest to poparcie miażdżące, ale widać w sondażach, że stale rośnie, i – co najważniejsze – widać, że zaczyna przekraczać przepaść pomiędzy obozami „patriotów” i „Europejczyków”, mimo zdecydowanego spozycjonowania prezydenta w tym pierwszym. Wszystko to pomimo zajadłych nagonek medialnych, prowadzonych przeciwko niemu przez maszynę propagandową obozu postępowo-liberalnego. A może, przewrotnie, właśnie dzięki nim?
„Moja sąsiadka powiedziała: i przystojny, i doktor, i w mordę dać potrafi” – takim cytatem podsumowała jakiś czas temu fenomen prezydenta Nawrockiego dr Ewa Pietrzyk-Zieniewicz. W tej dosadnej formie popularna politolog zawarła bardzo istotną cechę Nawrockiego: jest to pierwszy przywódca polityczny w 37-letnich dziejach III RP, który nie podkreśla swej „elitarności”, nie stylizuje się na inteligenta, choć ma przecież ku temu wszystkie formalne tytuły.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.

