Do zdarzenia doszło w czwartek 8 grudnia nad Morzem Czarnym. Na stronach rosyjskiego MON opublikowano zdjęcia, na których widać francuskie myśliwce w służbie NATO Rafale i Dassault Mirage 2000 oraz latającą cysternę KC-135. Tego samego dnia Rosjanie przechwycili dodatkowo dwa amerykańskie myśliwce. Lotnictwo NATO prowadziło tego dnia misję obserwacyjną.
To już drugie tego typu przechwycenie w tym tygodniu. Należy podkreślić, że podobne sytuacje nie są nowością, jednak w obecnej chwili mamy do czynienia ze zwiększonym napięciem w związku z obawami dot. inwazji wojsk rosyjskich na Ukrainę.
Inwazja na Ukrainę
Obecnie przy granicy ukraińsko-rosyjskiej ma stacjonować ponad 90 tys. żołnierzy Federacji Rosyjskiej wraz ze sprzętem.
"Od kilku dni Kreml straszy, że wojna z Ukrainą jest nieunikniona, jeśli jej rząd nie porzuci rzekomych planów odbicia okupowanego przez Rosję Donbasu i przyłączonego do Rosji Krymu. NATO musiałoby również "zagwarantować", że Ukraina nigdy nie stanie się członkiem Sojuszu. I musi wycofać broń, która rzekomo jest na Ukrainie, by zapobiec wojnie w tym regionie" – napisał dziennik "Bild".
Niemiecka gazeta w swoim artykule zacytowała wypowiedzi osoby, którą przedstawiono jako wysokiego rangą rosyjskiego oficera. Jego zdaniem, plany inwazji na Ukrainę mają "leżeć w szufladzie". Jak zaznaczył wojskowy, "Putin jeszcze nie zdecydował, czy zostaną zrealizowane". Tego typu informacje mają być znane już od połowy października. Amerykańska agencja wywiadu zagranicznego CIA przechwyciła je z rosyjskich komunikatów wojskowych i najpierw poinformowała o tym własny rząd. Ten następnie przekazał te wiadomości NATO. Po raz pierwszy doniósł o tym "Washington Post", podając, iż "Putin mógłby wysłać za granicę 175 tys. żołnierzy".
Czytaj też:
Białoruś wprowadza zakaz importu szeregu produktów z PolskiCzytaj też:
Andrzej Duda rozmawiał z Joe Bidenem i przywódcami B9
