Prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka dostał zaproszenie na pierwsze spotkanie liderów Rady Pokoju — poinformowała w środę państwowa BelTA.
Łukaszenka nie będzie obecny
O zaproszeniu, jakie otrzymał Łukaszenko na spotkanie Rady Pokoju poinformowała w rozmowie z agencją prasową Natalia Eismont, rzecznik prasowa prezydenta Białorusi.
– Tak, prezydent Białorusi otrzymał zaproszenie na pierwsze spotkanie liderów Rady Pokoju. Niestety, otrzymaliśmy je z opóźnieniem; harmonogram prezydenta na ten okres był już zaplanowany. Tak, chętnie odwiedzilibyśmy Stany Zjednoczone, ale są sprawy, których nie można odkładać na później — poinformowała rzecznik. — Ponadto bierzemy pod uwagę możliwe trudności logistyczne, które mogą wyniknąć z nielegalnych sankcji, przede wszystkim Unii Europejskiej, w związku z zamknięciem przestrzeni powietrznej nad UE — przekazała.
Orban poleci do USA
Do Waszyngtonu poleci natomiast premier Węgier Viktor Orban. Zdaniem Budapesztu może stać się nową istotną organizacją na arenie geopolitycznej, w szczególności w kontekście zapobiegania konfliktów zbrojnych.
Jak przypomina portal Hungary Today, pierwotnie jako cel projektu wskazywano koordynację odbudowy Strefy Gazy, lecz obecny statut przypomina bardziej kontrpropozycję dla Organizacji Narodów Zjednoczonych (ONZ).
Rada Pokoju
Z założeń przedstawianych przez stronę amerykańską wynika, że Rada ma mieć charakter międzynarodowego gremium politycznego, w którym państwa członkowskie mogą brać udział w rozmowach dotyczących bezpieczeństwa i stabilizacji, a w przyszłości zakres działań może zostać rozszerzony również na inne kryzysy globalne
Biały Dom zaproponował udział w organizacji 60 krajom, z czego do tej pory zgodziło się 35. Oprócz Węgier, zaproszeni zostali też przedstawiciele państw takich, jak Turcja, Arabia Saudyjska, Egipt czy Argentyna. Państwa z prawem weta ONZ (Chiny, Rosja, Francja, Wielka Brytania) jak dotąd nie przyłączyły się do inicjatywy.
Węgry – sojusznik Trumpa
W piątkowym wywiadzie szef węgierskiego rządu podkreślił strategiczny sojusz Budapesztu z obecną administracją amerykańską w związku z jasną deklaracją Trumpa o poparciu dla reelekcji partii Fidesz w nadchodzących wyborach parlamentarnych.
Orban powiedział, że gdyby Donald Trump został prezydentem w 2022 roku, nie byłoby wojny na Ukrainie. Jego zdaniem niektórzy liderzy państw zachodnioeuropejskich "sabotują" wysiłki prezydenta USA i jego administracji na rzecz pokoju na Ukrainie. – Nie jesteśmy największym krajem, ale jesteśmy jedynym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych w sprawie pokoju – zapewnił premier Węgier.
Czytaj też:
Polska nie przystąpi do prac Rady Pokoju. Tusk zdecydował
