Nie tylko matki. Ojcowie coraz częściej korzystają z urlopów rodzicielskich

Nie tylko matki. Ojcowie coraz częściej korzystają z urlopów rodzicielskich

Dodano: 
Ojciec i syn. Zdj. ilustracyjne
Ojciec i syn. Zdj. ilustracyjne Źródło: Pexels
Ojcowie coraz śmielej sięgają po urlopy rodzicielskie. W 2025 r. skorzystało z nich już 24 proc. mężczyzn.

To aż o 7 punktów procentowych więcej niż rok wcześniej. Jeszcze przed zmianami przepisów odsetek ten wynosił zaledwie 1 proc.

Urlop rodzicielski tak, ojcowski niekoniecznie

Ojcowie spędzają na urlopie średnio 43 dni, podczas gdy matki – 143 dni. Jednocześnie, jak wskazuje "Rzeczpospolita", spada popularność urlopu ojcowskiego. W 2025 r. skorzystało z niego 58 proc. mężczyzn, o 9 punktów procentowych mniej niż w 2023 r., mimo że świadczenie to wynosi 100 proc. wynagrodzenia (w przypadku urlopu rodzicielskiego – 70 proc.).

Dane pokazują także różnice w wysokości świadczeń. Średni dzienny zasiłek dla ojców wynosił 255 zł, a dla matek 175 zł. Dysproporcja ta stopniowo maleje – udział zasiłku matek względem ojców wzrósł z 64 proc. w 2024 r. do 69 proc. w 2025 r. (w przypadku urlopów macierzyńskiego i ojcowskiego wynosi 78 proc.).

Zmiany w korzystaniu z urlopów wpisują się w szerszy obraz rynku pracy. Okazuje się, że kobiety, które nie posiadają dzieci pracują niemal równie często jak mężczyźni (86 proc. wobec 88 proc.), jednak przy trójce dzieci ich aktywność spada do 64 proc., podczas gdy u mężczyzn rośnie do 95 proc. Równocześnie kobiety nadal wykonują większość pracy opiekuńczej. W 2025 r. aż 78 proc. dni opieki nad chorym dzieckiem wykorzystały matki, a udział ojców wzrósł jedynie o 1 punkt procentowy rok do roku.

Spór o zwolnienie urzędniczki z KPRM

W tle dyskusji o prawach rodzicielskich pojawia się głośna sprawa z Kancelarii Premiera. Chodzi o odwołanie zastępcy dyrektora Departamentu ds. Równego Traktowania, w rzeczywistości kobiety, która kilka tygodni wcześniej urodziła dziecko. Urzędniczka zwraca uwagę, że nie zaproponowano jej żadnej alternatywy ani nie przedstawiono zarzutów dotyczących wykonywanych obowiązków. Jak ocenia, decyzja mogła być związana wyłącznie z przejściem na urlop macierzyński i "blokowaniem stanowiska".

Sprawę określa jako potencjalny przykład naruszenia praw pracowniczych i dyskryminacji ze względu na płeć. Szczególny kontekst stanowi fakt, że dotyczy ona departamentu odpowiedzialnego za równe traktowanie.

Czytaj też:
Polaków zapytano o aborcję. Niepokojące wyniki sondażu
Czytaj też:
Rodzice przeciw pomysłowi Nowackiej. Ta liczba robi wrażenie

Źródło: Rzeczpospolita / DoRzeczy.pl
Czytaj także