W mieszkaniu w Skawinie (woj. małopolskie) odkryto ciała czterech osób: młodego małżeństwa oraz ich ośmiodniowej córeczki i babci.
W piątek (3 lipca) po godz. 15:00 mężczyzna zawiadomił policję, że pomimo wielokrotnych prób kontaktu nie może dostać się do mieszkania swojej córki i zięcia, którym przed ośmioma dniami urodziło się dziecko. Była tam też babcia noworodka, która pomagała rodzicom w opiece.
Policjanci i strażacy podjęli decyzję o siłowym wejściu do lokalu. Służby nie poinformowały o możliwych przyczynach śmierci ani przebiegu zdarzenia. Śledztwo jest w toku. Na miejscu odbyły się oględziny pod nadzorem prokuratora.
Tragedia w Skawinie. "Liczne obrażenia zewnętrzne"
Jedną z hipotez branych pod uwagę przez śledczych jest tzw. samobójstwo rozszerzone. Prawdopodobnie sprawcą był 35-latek. – Jak ustaliliśmy, do zdarzenia najprawdopodobniej doszło między czwartkiem w godzinach wieczornych a piątkiem w godzinach popołudniowych – powiedział prok. Tomasz Waszczuk z Prokuratury Okręgowej w Krakowie, cytowany przez TVN24.
– W toku oględzin ujawniliśmy na ciałach wszystkich osób liczne obrażenia zewnętrzne. Są to obrażenia od narzędzia ostrego, jak również obrażenia zadane ciężkim narzędziem. Zabezpieczyliśmy na miejscu przedmioty, które mogły być użyte – relacjonował. – Możemy z dużym prawdopodobieństwem powiedzieć, że doszło do tzw. zabójstwa suicydalnego, to znaczy zabójstwa i samobójstwa – dodał.
Prokurator podkreślił, że w ciągu ostatnich pięciu lat w rodzinie nie było żadnych policyjnych interwencji. Nie założono też Niebieskiej Karty. Jest to formalna procedura wszczynana w przypadku podejrzenia stosowania przemocy w rodzinie. Służy ochronie osób doznających przemocy (fizycznej, psychicznej, seksualnej lub ekonomicznej), uruchomieniu wsparcia dla poszkodowanych oraz podjęciu działań dyscyplinujących wobec sprawcy.
![]()
