Kraj"Aborcja to piekło kobiet i kompromitacja mężczyzn". Burzliwa debata w Sejmie

"Aborcja to piekło kobiet i kompromitacja mężczyzn". Burzliwa debata w Sejmie

Sejm
Sejm
Dodano
Posłowie debatowali dziś o dwóch obywatelskich projektach, które mają zmienić przepisy dotyczące aborcji. Projekt komitetu "Stop aborcji" przewiduje bezwzględny zakaz przerywania ciąży. Z kolei projekt komitetu "Ratujmy kobiety" zezwala na aborcję do 12. tygodnia ciąży.

Dwa projekty, dwa punkty widzenia

Obywatelski projekt ustawy przygotowany przez Ordo Iuris oraz Fundację Pro-Prawo do życia, zakłada pełną prawną ochronę życia dzieci nienarodzonych i usuwa z systemu polskiego prawa tzw. wyjątki aborcyjne. Przedstawiciele Komitetu zapewniają, że wbrew pojawiającym się w przestrzeni publicznej oskarżeniom, nowe regulacje zapewniają także całkowitą ochronę życia matki, ponieważ przewidują one możliwość podjęcia działań leczniczych ratujących życie ciężarnej kobiety, nawet kiedy konsekwencją ich wdrożenia okaże się śmierć dziecka poczętego.

Przedstawicielka Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej, dr Joanna Banasiuk podkreślała w Sejmie, że zabiera głos w imieniu ponad 600 tys. wyborców rządu, którzy wyrazili wolę, aby chroniono najsłabszych Polaków. - Aborcja to rzeź niewinnych dzieci, piekło kobiet i kompromitacja mężczyzn. Polskiemu narodowi najpierw zaordynowali ją hitlerowscy zbrodniarze, a na masową skalę narzucił komunistyczny reżim - powiedziała. 

"Wystarczy, że wybierzemy życie"

Banasiuk zwróciła również uwagę, że pomimo braku zmiany prawa, tzw. "wyjątki aborcyjne" są coraz szerzej interpretowane. Jak dodała, piętnaście lat temu w wyniku aborcji życie traciło niewiele ponad 100 dzieci rocznie, zaś dzisiaj aborcji jest nawet dziesięciokrotnie więcej. - Wystarczy, że odważymy się na zmianę. Wystarczy, że wybierzemy życie (...) Dziś odzyskujemy państwo polskie. Wspólnie przywracamy Ojczyźnie godność, która tak długo była poniewierana. Czas najwyższy na działania także w obszarze ochrony życia - stwierdziła.

Z kolei w drugim projekcie, którym zajmą się dziś posłowie, znalazł się zapis umożliwiający dokonanie aborcji na życzenie do 12. tygodnia ciąży. Po tym okresie możliwe jest przerwanie ciąży w trzech obecnie obowiązujących wyjątkach. Propozycja środowisk feministycznych zakłada również refundację środków antykoncepcyjnych oraz wprowadzenie do szkół przedmiotu "Wiedza o seksualności człowieka".

"Takiej Polski chcecie?"

Przedstawicielka inicjatywy "Ratujmy Kobiety", Barbara Nowacka powiedziała w Sejmie, że "projekt prawicowych fanatyków popieranych przez hierarchów kościelnych", to "ogromne zagrożenie dla swobód obywatelskich". Jak dodawała, wynikiem obowiązującego kompromisu jest ogromne podziemie aborcyjne oraz "przerywanie nawet 100 tysięcy ciąż rocznie". - Jest trzecia możliwość – wprowadzenie rozwiązań, które funkcjonują w większości państw Unii Europejskiej. Nie ma naszej zgody na państwo, w którym kobieta, która poroni, trafi do więzienia - argumentowała.

Nowacka stwierdziła, że chce, aby Polki czuły się bezpiecznie, a w Polsce było normalnie. Jak mówiła, państwo jest dobrem wszystkich, a dobre prawo musi służyć wszystkim i nie może poniżać ludzi. Jej zdaniem obowiązująca ustawa nie jest stosowana w sposób uczciwy, a jej nazwa, to 'drwina z nas wszystkich". - Czy wzorem dla Polski ma być Salwator, Gwatemala? Efektem zaostrzenia prawa aborcyjnego może być to, że 300 tysięcy Polek może trafić do wiezienia. Takiej Polski chcecie? - pytała w Sejmie.

PiS za skierowaniem projektów do komisji sejmowej

Przedstawiciel partii rządzącej, Tomasz Latos powiedział z mównicy, że w tego typu głosowaniach PiS nie narzuca dyscypliny partyjnej, chociaż posłowie mają pewien pogląd, co do dalszych prac. - Mimo, że nie popieramy zupełnie odległego od naszych poglądów projektu B. Nowackiej, to jednak zgodnie z zasadą, że wszystkie projekty obywatelskie będziemy kierować do dalszych prac, zarówno pierwszemu projektowi, jak i drugiemu projektowi damy możliwość dalszego procedowania w komisjach - zapowiedział.

PO za kompromisem

Przedstawicielka PO Monika Wielichowska oceniła, że należy wyważyć dwa projekty, ponieważ dziś do "moralności dołączyła polityka". Według niej, podważanie obowiązującego kompromisu, to przy obecnym układzie sił politycznych wszczynanie ideologicznej wojny. - Jest nas w Sejmie 125, razem mamy siłę. Jest to siła potężna. Uszanujmy dziewczyny, kobiety, uszanujmy Polki i prawo do decydowania o sobie - zwracała się do obecnych na sali posłanek.

Co z .Nowoczesną i Kukiz'15?

Przedstawicielka .Nowoczesnej powiedziała, że klub chce odrzucenia w I czytaniu ustawy zaostrzająca prawo aborcyjne oraz odesłania do dalszych prac w komisjach projektu liberalizującego prawo aborcyjne.

Jak poinformowała natomiast Agnieszka Ścigaj z Kukiz'15, posłowie klubu nie są objęci żadną dyscypliną partyjną przy głosowaniu. - Nie będzie stanowiska klubu Kukiz'15 ws. ustaw aborcyjnych. W klubie panuje pluralizm i każdy poseł w tej kwestii będzie sam podejmował decyzje zgodnie ze swoją wiedzą i swoim sumieniem - poinformowała posłanka.

Obowiązujące obecnie w Polsce przepisy umożliwiają dokonanie aborcji w trzech przypadkach. W myśl ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży z 1993 r., dopuszcza się jej dokonanie, gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia matki, jest duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu lub w przypadku nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu lub gdy ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego.

kg

fot. Flickr.com/Kancelaria Premiera/Domena Publiczna

Czytaj także

 0

Czytaj także