Leszek Miller gościł w środę w programie "Newsroom" Wirtualnej Polski. Europoseł komentował wywiad Rafała Trzaskowskiego dla "Super Expressu", w którym prezydent Warszawy nawoływał liderów opozycji do utworzenia wspólnej listy wyborczej. Jak stwierdził Trzaskowski, takie działanie będzie test na "dojrzałość całej opozycji".
Szansa na pokonanie PiS
Ze słowami wiceprzewodniczącego PO zgodził się Miller. Jak wskazał, jeżeli powstanie jedna lista złożona z dzisiejszej opozycji, to "jest szansa na wygranie z PiS".
– Naprzeciw dobrze zorganizowanej PiS-u, choć widać tam małe zgrzyty, musi stanąć dobrze zorganizowana armia opozycji. A jak stanie jakieś pospolite ruszenie, w dodatku podzielone na jakieś małe bataliony, to PiS wygra trzeci raz. Jeżeli postanie jedna lista złożona z opozycji, to jest szansa na wygranie z PiS-em – powiedział Miller.
Polityk zaznaczył jednak, że takie działania zjednoczeniowe będą potrzebne dopiero za 2 lata. Europoseł nie uważa bowiem, by możliwe były wcześniejsze wybory.
– Jeszcze jest trochę czasu. Obecny ruch na scenie politycznej jest przygotowaniem do tej ostatecznej rozgrywki, która nastąpi za dwa lata – stwierdził europoseł.
Miller został również zapytany o to, kto powinien być liderem opozycji. Europoseł wskazał jedno nazwisko.
– Zwykle jest tak, że na czele takiej formacji staje szef największego ugrupowania parlamentarnego, w tej sytuacji to jest jasne, kto jest szefem największego ugrupowania, ale czasami jak np. na Węgrzech, szuka się kogoś innego, trudno mi powiedzieć jak będzie – powiedział, po czym dodał: "Dzisiaj tym nazwiskiem, które narzuca się samo przez się jest Tusk".
Czytaj też:
Miller: To by oznaczało III wojnę światową, której nikt nie chceCzytaj też:
Miller broni Tuska. Czarzasty komentuje: Lizusek
