Na początku września ubiegłego roku ukraiński dziennikarz użył wobec polskiego prezydenta obraźliwego określenia. Słowa Mazurenki padły na antenie Polsat News po zawetowaniu przez głowę państwa nowelizacji ustawy o pomocy Ukraińcom. – Retoryka i zachowania pana Nawrockiego to nie są zachowania prezydenckie, tylko zachowania pachana. Tak określa się w rosyjskich więzieniach przywódcę kryminalnego – powiedział dziennikarz.
Wypowiedź ta była szeroko komentowana. Mazurenko, już po emisji programu, przeprosił za swoje słowa. Mimo to, Prokuratura Rejonowa Łódź-Górna zdecydowała o wszczęciu śledztwa w sprawie wypowiedzi Ukraińca.
Śledczy umarzają sprawę
Jak się jednak okazuje, ukraiński dziennikarz nie odpowie za swoje obraźliwe słowa. Poseł PiS Dariusz Matecki przekazał, że łódzka prokuratura już w lutym umorzyła śledztwo. Parlamentarzysta zapowiedział jednak złożenie zażalenia do sądu.
"Tak wygląda praworządność. Ukrainiec może publicznie znieważać Prezydenta RP w polskich mediach oglądanych przez setki tysięcy osób?! Składam zażalenie do sądu na tę decyzję (która przyszła po pół roku!) prokuratury. Zwróćcie uwagę, że znów nie ma nazwiska prokuratora, którą podjął tę haniebną decyzję" – napisał Matecki na swoim koncie na platformie X.
Wolność słowa?
Choć po wybuchu kontrowersji dziennikarz szybko przeprosił za swoje słowa, to jednak później nie wykazywał skruchy za swoją wypowiedź, zasłaniając się wolnością słowa. W wywiadzie dla Onetu Mazurenko powiedział: "Dla mnie, jako dla dziennikarza, wartością bezwzględną jest wolność słowa i jakikolwiek atak na swobodę słowa jest niedopuszczalny".
Na początku września ub. r. Prokuratura Okręgowa w Lublinie przekazała, że wpłynęło do niej zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa publicznego znieważenia prezydenta RP. Doniesienie skierowała Fundacja Ośrodek Monitorowania Antypolonizmu.
Czytaj też:
"Skoordynowane działanie". Nawrocki spotkał się z CzarnkiemCzytaj też:
Prezydent zażądał wyjścia z ETS. Jest odpowiedź Tuska
