W spotkaniu jako prelegenci udział wzięli także: Marek Jurek, ks. Tomasz Jaklewicz i prowadzący Paweł Chmielewski. Rozmowa odbyła się w ramach XXVI Targów Wydawców Katolickich w Warszawie.
W swojej nowej pozycji autor słynnej „Opcji Benedykta” sięga do centralno-wschodniej Europy, w tym do Polski – państw, które na własnej skórze doświadczyły sowieckiego totalitaryzmu. „Jeśli chcemy przetrwać, musimy wrócić do korzeni wiary, być Kościołem bez kompromisów” – pisze Dreher, ostrzegając przed nowym totalitaryzmem, który jest już na horyzoncie.
Paweł Lisicki o książce Roda Drehera "Żyć bez kłamstwa"
W swoim wystąpieniu Paweł Lisicki zwrócił uwagę, że w pierwszej części swojej książki Dreher dokładnie wyjaśnia, na czym polega miękki totalitaryzm. – Zaczyna od historii syna pewnej czeskiej opozycjonistki, który zwierza mu się, że jeśli w swojej pracy zacznie zbyt zdecydowanie krytykować np. wprowadzane w tej firmie decyzje czy politykę, to boi się, że go z tej pracy wyrzucą. W związku z tym siedzi cicho. Pierwsza część tej książki opisuje coś co można nazwać znanym nam z czasów komunistycznych procesem dwójmyślenia. Człowiek co innego mówi w gronie prywatnym, w którym ma zaufanie, że nie zostanie wydany i nikt na niego nie donosie, a co innego mówi publicznie – zauważył publicysta.
„Nowożytne ego”
W dalszej części wypowiedzi Lisicki tłumaczył, że kultura zachodnia krok po kroku staje się coraz mocniej zdominowana przez to, co Carl Trueman, a za nim Dreher nazywają „nowożytnym ego”, czy „nowożytną tożsamością”. – Na czym ona polega? Jest to tożsamość, która z definicji rezygnuje ze swojej osobowej godności i odrzuca wszystkie tradycyjne kategorie, które zapewniały człowiekowi wolność i które umieszczały go w podstawowej relacji do Boga. Osoba – Bóg, dusza nieśmiertelna – Bóg wieczny. To było coś, co wyznaczało myślenie o człowieczeństwie, państwie w kulturze zachodniej, w kulturze chrześcijańskiej. Wraz z zatarciem i odrzuceniem pojęć duszy nieśmiertelnej i godności osobowej, człowiek jest w tym nowym układzie postrzegany wyłącznie jako cząstka, element większej całości – powiedział redaktor.
Wspólna obrona podstawowej wolności
– Czy będzie to grupa osób rzekomo zatroskanych o środowisko, czy występujących przeciwko dyskryminacji jakiejś mniejszości, to cała kwestia sprawiedliwości, osobowej godności jest tylko pochodną zachowania tej większej grupy. W związku z tym on trafi swój fundament metafizyczny. Przestaje być istotnym punktem odniesienia i jedyne co wyznacza jego sens, treść i znaczenie życia, to przynależność do tej większej całości, która kieruje się własnym, skonstruowanym przez siebie pojęciem sprawiedliwości i słuszności. Jeśli ten filozoficzny opis jest prawdziwy, to w takim świecie dla chrześcijaństwa z definicji nie ma miejsca, ponieważ chrześcijaństwo jest oparte na objawieniu przychodzącym z zewnątrz od Boga, który ujawnił się w pewnym momencie historii i przekazał ludziom receptę na zbawienie. Na to w "nowożytnym ego" nie ma miejsca – mówił Lisicki.
Najważniejszą rzeczą, do której odwołuje się Dreher jest wspólna obrona podstawowej ludzkiej wolności, bo ta podstawowa ludzka wolność może być zaczynem, miejscem oporu w stosunku do nasilającej się presji miękkiego totalitaryzmu – stwierdził redaktor naczelny "Do Rzeczy".
Czytaj też:
Wszystkich zamknąć w celiCzytaj też:
Lisicki: Środa szczuje na niezaszczepionych. Ziemkiewicz: Wyższościowe urojenie
Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.
Zapraszamy do wypróbowania w promocji.
