Według strony ukraińskiej, zatrzymani to pracownicy państwowego banku Oszczadbank, którzy transportowali środki finansowe między instytucjami bankowymi z Austrii na Ukrainę. Mieli przewozić 40 mln dolarów, 35 mln euro i 9 kg złota.
Władze w Budapeszcie poinformowały, że sprawa jest badana pod kątem podejrzenia prania pieniędzy. Węgierskie służby wszczęły postępowanie wyjaśniające dotyczące pochodzenia transportowanych środków.
Sybiha: Węgry wzięły zakładników i ukradły pieniądze
Szef ukraińskiej dyplomacji Andrij Sybiha ocenił, że działania węgierskich władz są nieuzasadnione i określił zatrzymanie obywateli Ukrainy jako "wzięcie zakładników" i "kradzież pieniędzy".
Ministerstwo Spraw Zagranicznych Ukrainy wydało w piątek (6 marca) komunikat, w którym stwierdziło, że obecnie nie da się zagwarantować bezpieczeństwa Ukraińcom na Węgrzech z powodu "arbitralnych działań władz węgierskich" i dlatego zaleca powstrzymanie się od podróży do tego kraju.
"Jeśli to możliwe, prosimy również o priorytetowe traktowanie innych tras tranzytowych, nieprowadzących przez terytorium Węgier" – czytamy w oświadczeniu resortu.
MSZ w Kijowie zwróciło uwagę europejskich i ukraińskich przedsiębiorstw na "zagrożenie samowolnej kradzieży mienia na terytorium Węgier" i zaleciło "wzięcie tych zagrożeń pod uwagę w kontekście jakiejkolwiek działalności gospodarczej w tym kraju".
Ukraina kontra Orban. Konflikt się zaostrza
Do eskalacji sporu między Budapesztem i Kijowem doszło z powodu transportującego rosyjską ropę na Węgry przez Ukrainę rurociągu Przyjaźń. Ukraińcy twierdzą, że magistrala została uszkodzona w wyniku rosyjskiego ataku i jest remontowana.
Węgrzy z kolei uważają, że władze w Kijowie celowo wstrzymują przywrócenie tranzytu, ponieważ premier Viktor Orban zablokował unijną pożyczkę dla Ukrainy w wysokości 90 mld euro.
Czytaj też:
Kryzys w relacjach Ukraina-Węgry. "Budapeszt wziął zakładników"
