Sejm w piątek wybrał sześcioro sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Wszyscy zostali zgłoszeni formalnie przez Prezydium Sejmu, a faktycznie przez kluby wchodzące w skład koalicji rządowej.
Na sędziów TK zostali wybrani: sędzia Krystian Markiewicz, Maciej Taborowski, Marcin Dziurda (cała trójka rekomendowana przez KO), Anna Korwin-Piotrowska (rekomendowana przez Lewicę), Dariusz Szostek (rekomendowany przez Polskę 2050) oraz Magdalena Bentkowska (rekomendowana przez PSL).
Nie wiadomo, czy prezydent Karol Nawrocki odbierze ślubowanie sędziów.
Mimo, że władza nie obsadzała wakatów sędziów TK od lat, teraz zdecydowała się na wybór aż sześciu sędziów.
Sędziowie TK wybrani przez Sejm. Dlaczego właśnie teraz?
Michał Woś, poseł PiS, były wiceminister sprawiedliwości, w rozmowie z DoRzeczy.pl podkreślił, że nagły wybór przez Sejm sędziów TK „ma dwa wątki”.
– Pierwszy – władza udawała przez ostatnie dwa lata, że TK nie istnieje. Taką podjęli uchwałę w rządzie, nie publikowali wyroków TK. Patrząc na kadencję, którą mają, czyli do roku 2027, nie mieli perspektywy przejęcia większości w TK, więc przyjęli strategię totalnego bojkotu – mówił.
Zauważył, że „niespodziewanie okazało się, bo w kadencji 2023-2027 był przewidywany wybór siedmiu spośród piętnastu sędziów”. – Okazało się, że stan zdrowia pani prof. Krystyny Pawłowicz spowodował, że musiała szybciej przejść w stan spoczynku niż jej kadencja przewidywała, co otworzyło oczy rządzącym na możliwość przejęcia TK, zawłaszczania kolejnej instytucji, ataku na demokratyczne organy państwa – wyjaśnił.
Michał Woś zaznaczył, że „Donald Tusk i jego akolici sobie przeliczyli, że w ten sposób – przy stanie spoczynku pani prof. Pawłowicz, biorąc pod uwagę dwa wakaty, które powstaną jeszcze we wrześniu, do końca tej kadencji wybiorą ośmiu spośród 15 sędziów, co w ten sposób daje im większość w TK”.
– Stąd zamach na TK, który przygotowują i który realizują – zauważył,
Poseł PiS przypomniał, że wcześniej odbyło się przygotowanie do tego zamachu, który – jak mówił – dosyć jawnie zawarli w ostatniej uchwale Sejmu o TK, nazwanej niezgodnie z prawdą „przewracaniem praworządności”. To jest przewracanie praworządności, a nie przywracanie. To łamanie prawa, a nie stosowanie się do obowiązującego porządku prawnego – tłumaczył.
Prezes Trybunału Konstytucyjnego
Rozmówca DoRzeczy.pl zwrócił uwagę, że „kluczowym akapitem tej uchwały jest odniesienie do prezesa TK, którym jest legalnie wybrany Bogdan Święczkowski”.
– Co do sędziego Święczkowskiego nie mogą mówić, że jest jakimś „dublerem”, jak obrażają niektórych sędziów, mimo że nie ma ku temu żadnej podstawy prawnej. Wymyślili sobie – i to jest kluczowe, że został powołany w sposób nielegalny, bo w zgromadzeniu, które zaproponowało prezydentowi kandydatów na prezesa TK, wśród których był Bogdan Święczkowski, na 13 sędziów, którzy uczestniczyli w tym zgromadzeniu, byli też – według obecnej większości – obraźliwie nazywani sędziowie „dublerzy”, czyli sędziowie wybrani na miejsce sędziów, których rzekomo stanowiska były obsadzone – powiedział.
Michał Woś podkreślił, że „jest to z gruntu fałszywe, bo po pierwsze – prezydent RP powołuje prezesa TK, a po drugie – nawet, gdyby przyjąć tę konstrukcję prawną i że rzeczywiście są jakieś wątpliwości, ale oczywiście ich nie ma, to przecież w zgromadzeniu uczestniczyło 13 osób, a wątpliwości były co do dwóch”.
Poseł PiS wyjaśnił, że kolejną sprawą jest fakt, jak jest powołany prezes TK.
– Prezes TK pełni swoją kadencję w sposób nieprzerwany przez sześć lat. Przerwanie tej kadencji byłoby łamaniem prawa – zaznaczył.
Były wiceminister sprawiedliwości zwrócił uwagę, że „ci wszyscy nowi uzurpatorzy, niby sędziowie wybrani teraz przez Sejm na sędziów TK, oni – jak jeden mąż – mówią, że w przypadku obsadzenia stanowiska sędziego w miejsce sędziego Uszyńskiego, którego nazywają „dublerem”, to następny sędzia już tym „dublerem”.
Sędziowie sądów powszechnych wybrani na sędziów TK
Ponadto – jak wyjaśnił Michał Woś – „z sześciu nowych kandydatów do TK, mamy dwóch sędziów sądów powszechnych”. – To pani Korwin-Piotrowska – sędzia Sądu Okręgowego w Opolu, prezes „Themis” i drugi – sędzia Markiewicz – sędzia Sądu Okręgowego w Katowicach, b. prezes „Iustitia”.
– Jedna sędzia i drugi sędzia wykonują czynności sędziego. Mają wokandy i sądzą jako sędziowie sądów powszechnych, a nie jako sędziowie TK. To jest bardzo prosty dowód na to i oni to także potwierdzają, że jeszcze nie są sędziami TK, bo żeby nimi zostali, to muszą przedłożyć ślubowanie przed prezydentem i tylko przed prezydentem – podkreślił.
Kadencja sędziów TK
Rozmówca DoRzeczy.pl wyjaśnił, że „konstytucja mówi jasno, że sędziowie mają być wybrani na indywidualną kadencję, a nie na kadencję grupową”. – Wszyscy zostali wybrani grupowo tylko po to, żeby zawłaszczać TK. Co więcej – trwa postępowanie w TK, do czasu rozstrzygnięcia wątpliwości proceduralnych prezydent nie może takiego ślubowania odebrać – mówił.
Szereg naruszeń proceduralnych przy wyborze sędziów TK przez Sejm
Michał Woś zwrócił uwagę, że doszło do szeregu naruszeń proceduralnych przy wyborze przez Sejm sześciu sędziów TK. – Między innymi przez dwa lata nie wybierali sędziów, a nagle w dwa dni przepychali kandydatury, żeby ich tylko wybrać. Nawet naruszyli regulaminowe terminy, bo powinno być przynajmniej siedem dni na zapoznanie się posłów z kandydaturami, a nie dwa dni na sprawdzenie, czy nie są karani, czy nie występują w rejestrze karnym. Te terminy zostały naruszone – dodał.
Zauważył też, że poseł sprawozdawca komisji przed Sejmem nie wymienił wszystkich zaopiniowanych pozytywnie kandydatów. – Wymienił tylko sześciu kandydatów koalicji 13 grudnia. Nie wymienił zaopiniowanego pozytywnie pana mecenasa dr. Michała Skwarzyńskiego, który także uzyskał pozytywną opinię komisji – mówił.
Prezydent nie odbierze ślubowania od sędziów TK?
Były wiceminister sprawiedliwości, dopytywany, czy jego zdaniem prezydent Karol Nawrocki odbierze ślubowanie od sześciu sędziów TK wybranych przez Sejm, podkreślił, że „doszło do naprawdę szeregu zaniedbań proceduralnych”.
– W związku z tym, prezydent ma prawo się wstrzymać z odebrania ślubowania, a ci, którzy nie złożyli ślubowania nie mogą być sędziami – dodał.
Zaznaczył, że ślubowanie składa się „wobec prezydenta”.
– Konstytucja jest jasna, ale też ustawa o Trybunale Konstytucyjnym jasno wskazuje, że to ślubowanie ma być przed prezydentem i dopiero wtedy nawiązuje się stosunek służbowy z sędzią TK, a jego kadencja mija od tego momentu – powiedział.
Wyjaśnił, że „to nie jest żadne wydziwianie, interpretacje, tylko to jest po pierwsze – w Konstytucji, po drugie – w ustawie, a po trzecie – i to jest kluczowe – to jest praktyka pani sędzi z 2017 roku, której kadencja zaczęła biec, dopiero została wybrana na przełomie roku 2006-2007, a złożyła ślubowanie 6 marca 2007 roku i dopiero wtedy kadencja biegła, czyli po jakimś czasie złożyła ślubowanie”.
– Ale kolejnym argumentem – i to już nie jest interpretacja jednego czy drugiego profesora na usługach Tuska – ale to jest interpretacja Trybunału Konstytucyjnego, co więcej nie z czasów Bogdana Święczkowskiego, czy Julii Przyłębskiej, ale z czasów kiedy prezesem był Andrzej Rzepliński. TK w roku 2015 jednoznacznie orzekł, że po pierwsze – ślubowanie musi być przed prezydentem, a po drugie – że prezydent ma prawo wstrzymać się z odebraniem ślubowania, jeśli są wątpliwości co do prawidłowości powołania kandydata na sędziego TK. Czyli można powiedzieć, że całe prawo stoi murem za panem prezydentem – i konstytucja, i ustawy, i nawet oficjalna interpretacja konstytucji, do której jest uprawniony wyłącznie TK – przypomniał.
Michał Woś wskazał, że „mówienie, iż teraz ślubowanie będzie złożone przed jakimś urzędnikiem pocztowym, przed notariuszem, przed marszałkiem Czarzastym albo megafonem w trakcie uroczystości – może przez okno pan prezydent usłyszy to ślubowanie, to jest po prostu absurd i działanie na szkodę państwa polskiego”.
– Gdybym źle życzył albo wyobrażał sobie, że ktoś skrajnie źle życzy Polsce zza granicy, to właśnie tego rodzaju scenariusz byłby przeprowadzany – dodał.
Czytaj też:
Nawrocki wysłał pismo do Czarzastego. Pięć pytań ws. TKCzytaj też:
"Niech pan się nie boi". Czarzasty pisze do prezydenta
