Ostrzeżenie skierowane pod adresem Waszyngtonu ze trony prominentnego członka rządzącej Katarem rodziny królewskiej pojawiło się na Instagramie.
Katar grozi Amerykanom. "Odcięcie ręki na Bliskim Wschodzie"
Szejk Khalid bin Jassim Al-Sani w mocnym wpisie ostrzegł władze Stanów Zjednoczonych, że kraj ten może zostać wyproszony z kluczowej bazy. Sprawa ma związek ze wzmożoną aktywnością Amerykanów na Bliskim Wschodzie. Chodzi przede wszystkim o wciąż możliwy konflikt z Iranem. Katar obawia się, że mógłby on poskutkować atakami na Al Udeid. Taka sytuacja miała już miejsce we wrześniu ubiegłego roku, kiedy to baza została zaatakowana przez siły izraelskie. Trump przekonywał wówczas, że nie mógł zapobiec atakowi, ponieważ dowiedział się o nim w ostatniej chwili.
"Jesteście jedynie lokatorami bazy wojskowej w Katarze, więc nie zachowujcie się tak, jakbyście robili nam przysługę. Jeśli Katar zdecyduje się zlikwidować amerykańską bazę na swoim terytorium, nie zaszkodzi nam to zbytnio, ale dla was oznaczałoby to odcięcie ręki na Bliskim Wschodzie" – napisał katarski szejk, zwracając się do Waszyngtonu.
Według doniesień mediów, władze Kataru mają obawiać się wciągnięcia w konflikt irańsko-amerykański, podczas gdy nie chcą one opowiadać się w nim po żadnej ze stron. Tu pojawia się również zagrożenie, że używana przez siły amerykańskie baza lotnicza Al Udeid stanie się celem odwetu Iranu.
Groźby Trumpa wobec Iranu. Reżim odwołuje egzekucje antyrządowych demonstrantów
W ciągu ostatnich dwóch tygodni prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump wielokrotnie groził Iranowi interwencją militarną z powodu brutalnej pacyfikacji antyrządowych protestów. Organizacje broniące praw człowieka twierdzą, że irańskie wojsko i siły bezpieczeństwa zabiły co najmniej 2,5 tys. ludzi, choć niektóre źródła podają liczbę 20 tys. ofiar.
Obawy przed amerykańskim atakiem zmalały w środę (14 stycznia), kiedy Trump powiedział, że według jego informacji liczba zabójstw w Iranie spadła. W piątek (16 stycznia) prezydent USA podziękował władzom w Teheranie za to, że odwołały egzekucje 800 demonstrantów.
Protesty w Iranie wybuchły pod koniec grudnia ub.r. z powodu kryzysu gospodarczego, w tym gwałtownego spadku wartości waluty, po czym przekształciły się w największe antyrządowe demonstracje od czasu rewolucji islamskiej w 1979 r.
Czytaj też:
Chamenei nazwał Trumpa przestępcą. "To był amerykański spisek"Czytaj też:
Trump dziękuje władzom Iranu. "Nikogo nie powiesili"Czytaj też:
Nagły zwrot ws. Iranu. Ujawniono plan Trumpa
Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.
Zapraszamy do wypróbowania w promocji.
