"Biden może zadać potężny cios". POLITICO instruuje prezydenta USA w walce z rządami Polski i Węgier

"Biden może zadać potężny cios". POLITICO instruuje prezydenta USA w walce z rządami Polski i Węgier

Dodano: 246
Prezydent USA Joe Biden
Prezydent USA Joe Biden / Źródło: PAP/EPA / JIM LO SCALZO
"Biden chce wzmocnić demokrację. Powinien odłożyć zapowiadany szczyt i spojrzeć na Europę. Czas skupić się na wzmagających się w demokratycznym sercu Europy autorytaryzmach" – tak zatytułowany tekst analityczny można znaleźć w serwisie POLITICO.

Autor tekstu, Daniel Benjamin, niejako wskazuje nowemu przywódcy USA, jakie działania powinien podjąć wobec – zdaniem komentatora – narastających w Europie zapędów autorytarnych liderów takich jak Viktor Orban czy Jarosław Kaczyński.

"Prezydent elekt Joe Biden obiecał, że w pierwszym roku swojej kadencji będzie gospodarzem dużego „Szczytu Demokracji” w ramach walki z globalną erozją demokracji i odwrócenia skłonności prezydenta Donalda Trumpa do autorytarnych przywódców. Biden potępił, jak powiedział w przemówieniu w 2019 r., „szybki postęp autorytaryzmu, nacjonalizmu i nieliberalnych tendencji na całym świecie – nie tylko w Rosji i Chinach, ale także wśród naszych sojuszników, takich jak Turcja, Filipiny, Węgry" – czytamy w analizie opublikowanej 5 stycznia.

"Kiedy Biden obejmuje urząd, istnieje wyraźna potrzeba pomysłowej i energicznej polityki w celu przeciwdziałania autorytaryzmowi i obrony demokracji" – zaznacza Benjamin. Jednak dalej podkreśla, że wcześniej prezydent USA powinien skupić się na Europie. Jako wrogów komentator wskazuje premiera Węgier oraz prezesa PiS, wicepremiera Polski Jarosława Kaczyńskiego.

"Biden może zadać potężny cios rozprzestrzenianiu się autorytaryzmu jednym prostym krokiem w pierwszych tygodniach swojej kadencji: powinien dostarczyć jednoznaczną wiadomość najważniejszym w Europie politykom, podważającym normy demokratyczne – premierowi Węgier Viktorowi Orbanowi wraz z jego partią Fidesz oraz de facto polskiemu przywódcy Jarosławowi Kaczyńskiemu z partii Prawo i Sprawiedliwość" – wskazuje autor tekst.

O jaką wiadomość chodzi? "Stany Zjednoczone w pełni popierają ostatnie wysiłki większości państw Unii Europejskiej w celu ukarania innych członków, którzy nie przestrzegają reguły prawa. Może to zrobić w dowolny sposób – poprzez przemówienie wygłoszone przez niego lub jego sekretarza stanu, konferencję prasową z kierownictwem UE lub rozmowy telefoniczne z przywódcami tych krajów – najlepiej jednak nie poprzez tweet. Na wszelki wypadek Biden powinien wyraźnie zaznaczyć, że Stany Zjednoczone są gotowe poprzeć wszelkie dalsze działania UE mające na celu zwiększenie presji politycznej na Budapeszt i Warszawę" – tłumaczy autor w POLITICO.

Polska i Węgry skazane na USA?

Dalej ocenia, że sytuacja jest trudna dla "autorytarnych przywódców". Jak zaznacza, "muszą martwić się o poparcie społeczne, a izolacja polityczna będzie dla populacji Polski i Węgier trudna do zniesienia".

"UE pozostaje niezwykle popularna wśród Węgrów i Polaków – nie tylko ze względu na ogromne sumy pieniędzy, które zapewnia. Dodatkowo pozytywna ocena Stanów Zjednoczonych w tych krajach przewyższa oceny USA w większość pozostałych państw Europy" – pisze Daniel Benjamin sugerując, że Warszawa i Budapeszt są skazane na Waszyngton, nawet jeśli ten będzie naciskał na rządy w kwestii praworządności. Komentator podkreśla, że dla obu tych państw ścisła współpraca np. z Rosją jest nie do zaakceptowania.

Benjamin tłumaczy, dlaczego nowa administracja USA powinna skupić się właśnie na presji na Polskę i Węgry, choć te nie są wielkimi potęgami, a jedynie krajami średnich rozmiarów. "Jednym z głównych powodów jest to, że Węgry i Polska otworzyły niebezpiecznie atrakcyjną ścieżkę dla innych w Europie. W ostatnich latach przywódcy polityczni w Czechach, Słowenii, Włoszech i innych krajach flirtowali z orbanizmem i węgierskim modelem, który jego przywódca z dumą nazywa "nieliberalną demokracją". Wysłanie teraz wyraźnego znaku pokaże wszystkim potencjalnym odstępcom, że Stany Zjednoczone traktują politykę demokracji bardziej poważnie niż w niedawnej przeszłości i że ich wybory będą miały realne konsekwencje".

Czytaj też:
Trump jako Hitler

Źródło: politico.com
 246
Czytaj także